Zwalczanie szkodników
Prowadzenie wizytówki Google dla firm zwalczających szkodniki
Telefon prawie nigdy nie zaczyna się od nazwy Twojej branży. Zaczyna się od zwierzęcia, i często od przeprosin: kierownik restauracji, który coś zobaczył za linią barową o północy, rodzina, która przestała spać we własnej sypialni, dozorca z gniazdem nad wejściem i podwórkiem pełnym dzieci. Ci ludzie czytają wpis na mapie w poszukiwaniu dwóch odpowiedzi: czy jest tam nazwane ich własne zwierzę, i czy ta firma będzie dyskretna w sprawie samego faktu, że zadzwonili. Menedżer pilnuje tych faktów miesiąc po miesiącu: które szkodniki naprawdę usuwają Twoi technicy, co właściwie obejmuje cykl wizyt, skąd klient bierze instrukcję przygotowania pomieszczenia, i jak daleko wraca auto na drugą wizytę. Poprzednie brzmienie zostaje w panelu obok nowego, więc nic na wizytówce nie zmienia się bez Twojej wiedzy.
Obsługa jednej lokalizacji od 199 zł miesięcznie
Porozmawiajmy o mojej wizytówceZgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.
Jak ktoś z inwazją w domu wybiera firmę na mapie
Nazwa tej branży prawie nigdy nie jest tym, co ktoś wpisuje jako pierwsze. Ludzie wpisują zwierzę, zwykle późnym wieczorem, zwykle po tym, jak sprawdzili zdjęcia w internecie, żeby upewnić się, co właściwie widzieli. Sześć albo siedem profili trzeba wtedy odróżnić od siebie w niecałą minutę, a robią to dwa pytania: czy moje stworzenie jest na tej liście, i czy ci ludzie będą dyskretni.
- Zapytanie to zwierzę. Gryzonie, karaluchy, pluskwy, osy, mrówki: profil zbudowany wokół słowa zabieg nie pasuje prawie do niczego, co ktoś wpisuje o północy.
- Czytelnik chce zobaczyć nazwane własne stworzenie. Pszczoły zwykle należą do pszczelarza, a lisy i krety to inna branża i inne uprawnienia, więc profil, który nigdzie nie mówi, czego nie bierze, zbiera telefony, których nikt tam nie odbierze sensownie.
- Dyskrecję ocenia się, zanim ktokolwiek wybierze numer. Galeria pełna czyjejś zarobaczonej kuchni mówi kierownikowi restauracji dokładnie, jak potem opisano by jego własną wizytę.
- Czytelnik firmowy szuka na tym samym profilu czegoś innego: stałej rundy na harmonogramie zamiast pojedynczego wezwania, punktów monitoringu i zapisu zostawionego na miejscu, o który może zapytać inspektor.
- Większość ludzi już podejrzewa, że jedna wizyta nie załatwi sprawy. Szukają więc tego, co dzieje się dalej, a to, czy wizyta kontrolna należy do zlecenia, decyduje o wyborze bardziej niż jakikolwiek przymiotnik w opisie.
- Każdy, kto ma w domu dzieci, zwierzęta, akwarium albo kuchnię do prowadzenia, czyta pod kątem dwóch faktów: co trzeba zrobić przed wizytą, i kto może wejść do pomieszczeń po niej.
- Opinie skanuje się pod kątem jednego pytania, i nie ma ono nic wspólnego z uprzejmością personelu. Czy problem wrócił.
Gdzie wizytówka firmy zwalczającej szkodniki oddala się od tego, co naprawdę robicie
Ten konkretny profil starzeje się w dwie strony naraz. Lista zwierząt puchnie, bo każde nowe wygląda jak więcej telefonów, a język twardnieje, bo każdy przestraszony dzwoniący chce usłyszeć, że to się skończy. Obie rzeczy wyglądają jak zysk. Jedna zapycha telefon robotą, której Twoi technicy nie wykonają, druga pisze opinię, która wraca miesiąc później.
- Lista zwierząt rośnie szybciej niż to, co technicy faktycznie potrafią zrobić. Ptaki, krety i dzikie zwierzęta pojawiają się po cichu, a każde z nich kupuje telefon, który kończy się odmową, a czasem kłótnią o to, do kogo naprawdę należało zadzwonić.
- Słowa na zawsze, w całości i bezpowrotnie osiadają w opisie, a żadne z nich nie przetrwa próby w tej branży. Sąsiednie mieszkanie, paleta w magazynie dostaw albo jedna nieobjęta zabiegiem klatka schodowa wystarczą, żeby problem wrócił prosto stamtąd, skąd przyszedł.
- Zdanie o uprawnieniach, szkoleniach albo dopuszczonych substancjach przeżywa papier, z którego wzięło się na profil, a pierwszy zauważa to inspektor sanitarny albo zarządca budynku.
- Instrukcję przygotowania pomieszczenia kiedyś wpisał ktoś budujący stronę internetową. Twój technik prosi dziś o coś zupełnie innego, więc pierwsza godzina na miejscu schodzi na tłumaczeniu, dlaczego w tych pomieszczeniach nie da się pracować.
- Jedno zwierzę prowadzi na profilu przez cały rok. W tygodniach, kiedy całe miasto ma osy, albo kiedy pierwsze zimne noce spędzają gryzonie do środka, wizytówka czyta się jak firma zajmująca się czymś zupełnie innym.
- Obsługiwany obszar trzyma miejscowości, do których ktoś kiedyś pojechał przy okazji. Skoro cykl oznacza powrót, zasięg zbudowany z pierwszych wizyt daje grafik, którego nikt nie utrzyma.
- Gdzieś w galerii albo w odpowiedzi już padł ten jeden niewybaczalny błąd tej branży: kadr albo zdanie, po którym obcy człowiek rozpozna, czyja to kuchnia, czyj blok albo czyja sypialnia.
Pola, które porządkują zwierzęta, zanim zadzwoni telefon
Dwie rzeczy dźwigają ten profil, i żadna z nich nie ma osobnego pola do wpisania: jakie zwierzęta bierzecie, i co właściwie oznacza zabieg, bo rzadko jest to jedno popołudnie. Kiedy obie są na stronie napisane uczciwie, kwalifikowanie klientów przestaje się dziać na telefonie waszego dyspozytora.
- Szkodniki są nazywane słowami, których używa dzwoniący: gryzonie, karaluchy, pluskwy, osy i szerszenie, mrówki, pchły, mole, a każdy pojawia się na liście dopiero po tym, jak potwierdziłeś go na piśmie.
- Zwierzęta, którymi się nie zajmujecie, stoją na tej samej liście i bez przeprosin, bo właśnie to zdanie oszczędza wam telefon o roju pszczół albo zwierzęciu mieszkającym pod altaną.
- Zabieg opisany jest jako cykl: oględziny, potem praca, potem wizyta kontrolna, której miejsce w zleceniu jest podane, zanim ktokolwiek zarezerwuje termin, a nie wywalczone później w rozmowie.
- Przygotowanie pomieszczenia pojawia się jako droga do instrukcji, którą Twój odpowiedzialny technik wystawia dla konkretnego adresu i metody. To nigdy nie jest nasza porada, i żadna linijka na profilu nie opisuje, jak używana jest substancja.
- Kto może przebywać w pomieszczeniu w trakcie pracy i od kiedy po niej, jest zapisane metoda po metodzie, wyłącznie na podstawie Twojego potwierdzenia. Liczba godzin podana przez obcą osobę to najgorsze możliwe źródło akurat tej odpowiedzi.
- Praca komercyjna dostaje własne linie: stałe rundy na harmonogramie, punkty monitoringu, kuchnie i magazyny, oraz protokół, który zostaje na miejscu dla każdego, kto przyjdzie go sprawdzić.
- Klienci nigdy nie są przyjmowani tam, gdzie trzymacie sprzęt, więc adres znika z publicznego widoku. Google prowadzi osobne ustawienie dla firmy, która dojeżdża do klienta, włącza się je raz, odnotowuje, i ta strona nie musi już wracać do tematu pinezki.
To, co naprawdę dzieje się z wizytówką w ciągu miesiąca
Po Twojej stronie to kwestia kilku zdań. Menedżer odsyła krótką listę miejsc, w których żywa wizytówka i Twoje ostatnie potwierdzenie zdążyły się rozminąć, a każdy punkt jest napisany tak, żeby zamknęło go jedno słowo: tak albo nie.
- To, które zwierzę prowadzi na wizytówce, konfrontujemy z telefonami, jakie naprawdę wpadają w danym tygodniu, bo w tej branży tydzień należy do stworzenia, a nie do kalendarza.
- Listę szkodników zestawiamy ze zleceniami, które technicy rzeczywiście przyjęli, a to, co zamieniło się w stałą odmowę, menedżer zgłasza do wykreślenia z listy.
- Słowa na zawsze, do końca i bezpowrotnie znikają z opisu, postów i odpowiedzi, bo jedno takie zdanie przeżywa każdą starannie napisaną odpowiedź pod spodem.
- Ścieżka do instrukcji przygotowania pomieszczenia jest sprawdzana za każdym razem, kiedy odpowiedzialny technik ją poprawia, żeby klient trafiał na aktualny dokument, a nie na jego zeszłoroczną wersję.
- Zasięg porównujemy z adresami, do których auto rzeczywiście wróciło na wizytę kontrolną, a to zawsze krótsza lista niż ta, którą dałyby same pierwsze wizyty.
- Zdjęcia ze zleceń przechodzą jeden test przed publikacją: sprzęt, auta i ludzie w roboczych ubraniach zostają, a każdy kadr, po którym dałoby się rozpoznać adres inwazji, odpada.
- Odnośnik prowadzi do końca, do formularza pytającego o rodzaj szkodnika, typ budynku i piętro. Zmiana na stronie, która gubi te pytania, zamienia każde zapytanie z powrotem w telefon.
Zwierzę wybiera dzielnice, metodę i porę roku, nie na odwrót
Te same cztery rzeczy trzeba poprawić na niemal każdej wizytówce firmy zwalczającej szkodniki, tylko kolejność decyduje, czy to zadziała. Dopóki profil milczy o zwierzęciu, nic dalej nie da się ustawić, bo to ono narzuca metodę, przygotowanie, liczbę wizyt i tydzień, w którym w ogóle telefon dzwoni.
- 1
Zwierzę pada z ust dzwoniącego pierwsze, często szeptem
Gryzonie za linią barową w restauracji, pluskwy w sypialni rodziny, osy pod dachem bloku: trzy różne telefony, trzy różne słowniki, i żaden z nich nie zaczyna się od nazwy Twojej branży. Wizytówka odpowiada zwierzęciem albo nie odpowiada wcale. Zapisujesz, które szkodniki Twoi technicy usuwają, które oglądają przed decyzją, i których nie dotykają nigdy, a ta lista staje się usługami, opisem i pierwszymi odpowiedziami w sekcji pytań. Ta sama rozmowa ustala też cichszą część tej roboty: czy warto wspomnieć o nieoznakowanym aucie, co odpowiedź pod opinią wolno powtórzyć za klientem, a czego nie, i jakie zdjęcia w ogóle mogą powstać. Dyskrecję ludzie wybierają razem z firmą, więc na wizytówce pojawia się jako coś, co już praktykujecie, a nie jako obietnica.
- 2
Dzielnice, do których technik naprawdę wraca na wizytę kontrolną
Zasięgu w tej robocie nie mierzy pierwszy wyjazd. Cykl prawie zawsze oznacza wizytę kontrolną, czasem dwie, w odstępach, które dyktuje zwierzę, a nie grafik, a adres trzy miasta dalej, wart jednego wyjazdu, rzadko jest wart kolejnych. Mówisz, dokąd można wrócić bez straty na tej robocie, i od tego menedżer buduje obszar, zamiast rysować okrąg wokół magazynu ze sprzętem. Skoro nikt nie jest przyjmowany w tym magazynie, wizytówka działa w trybie Google dla firmy dojeżdżającej do klienta, a miejsce adresu zajmują obsługiwane miejscowości i dzielnice. Ten przełącznik włącza się raz, zapisuje w dzienniku, i pinezka przestaje być czyimkolwiek problemem.
- 3
Metoda potwierdzona na piśmie, i kto może wejść po zabiegu
To tutaj wizytówka najszybciej wpędza firmę w kłopoty. To, co dzieje się w pomieszczeniu, co klient musi zrobić wcześniej, i kto może w nim być w trakcie i po zabiegu, to fakty, które zna wyłącznie odpowiedzialny technik, i zmieniają się razem z metodą i budynkiem. Dlatego wizytówka niesie drogę do odpowiedzi, a nie samą odpowiedź: odpowiedzi w sekcji pytań mówią, że przygotowanie pochodzi z instrukcji wystawionej dla tego konkretnego zlecenia, mówią, jak i kiedy dociera do klienta, i nie opisują żadnej substancji ani sposobu jej użycia. Zdania o szkoleniach, uprawnieniach albo dopuszczonych środkach nie trafiają na profil, dopóki nie przyślesz dokumentu i nie zatwierdzisz zdania zbudowanego wokół niego. Czego ta strona nie zapisze w żadnej formie, to myśli, że problem zniknął na zawsze, bo nikt w tej branży nie może napisać tego uczciwie.
- 4
Sezon zależy od zwierzęcia, nie od termometru
Każdy szkodnik trzyma własny kalendarz i żaden nie chce się dopasować do pozostałych. Osy i szerszenie zapełniają telefon pod koniec lata, kiedy gniazda są największe, a robota odbywa się o zmierzchu. Gryzonie wchodzą do środka w pierwsze naprawdę zimne noce. Pluskwy podążają za sezonem podróży i zmianami najemców, więc gęstnieją raczej wokół końca miesiąca niż wokół pory roku. Mrówki przychodzą z ciepłą ziemią, mole ze schowaną odzieżą, muchy z upałem nad śmietnikiem. Potwierdzasz, na którą z tych fal Twoja firma się szykuje i od którego tygodnia. Od tego momentu kolejność usług, postów i ofert idzie za tym, które zwierzę akurat nadciąga, a każda z nich niesie datę, kiedy weszła na profil, i datę, kiedy z niego zeszła, więc kolejna fala to sprawdzenie, nie budowanie od nowa.
Zacznijmy od zwierząt, które naprawdę widują Twoi technicy
Opisz w kilku zdaniach, jakie zwierzęta bierzecie, których nie dotykacie wcale, i jak daleko wraca auto na wizytę kontrolną. Menedżer zestawia żywy profil z tym, czego Google oczekuje od firmy, do której nikt nie przychodzi, zaznacza zdania, które się zdezaktualizowały albo nigdy nie powinny tam stać, i proponuje pakiet dopasowany do liczby obsługiwanych lokalizacji. Za pierwsze przejrzenie profilu nic nie płacicie.
Porozmawiajmy o mojej wizytówceOpinie, które pytają tylko o jedno: czy problem wrócił
Niemal każda opinia w tej branży kręci się wokół jednej rzeczy, i nie chodzi o to, czy technik wytarł buty. Chodzi o to, czy problem wrócił. Firma, która od początku opisywała zabieg jako cykl, ma gotową odpowiedź, której nie musi bronić. Firma, która obiecała koniec na zawsze, takiej odpowiedzi nie ma.
- Opinia mówiąca, że zwierzę wróciło, dostaje opis przebiegu pracy i propozycję umówienia powrotu przez wasz własny kanał. Żadna publiczna odpowiedź nie tłumaczy, dlaczego zwierzę wróciło, bo to rozstrzyga oględziny, a nie klawiatura.
- Odpowiedź nigdy nie powtarza nazwy zwierzęcia, które wymienił autor opinii. Ludzie piszą o własnych sypialniach ostrożnie, a na krótkiej ulicy to właśnie odpowiedź pod spodem, nie sama opinia, zdradza, kto ją napisał.
- Opinie z bloku mieszkalnego częściej piszą sąsiedzi, najemcy albo dozorcy niż osoba, która zamówiła zlecenie. Odpowiedź dotyczy tylko tej części budynku, do której was wpuszczono, i niczego poza tym.
- Opinia mówiąca, że wizyta poszła na marne, bo pomieszczenie nie było gotowe, dostaje odpowiedź odsyłającą do opublikowanej drogi do instrukcji przygotowania, dokładnie po to ta droga istnieje.
- Opinia komercyjna, która tak naprawdę dotyczy kontroli sanitarnej, wynajmującego albo palety od dostawcy, dostaje odpowiedź o tym, gdzie kończyła się wasza robota, nigdy opinię o tym, czyja to wina, że doszło do inwazji.
- Powtarzające się wątki, ten sam budynek drugi raz, wizyta kontrolna znowu przesunięta, kolejna skarga na przygotowanie, trafiają do miesięcznego raportu, a nie zostają w publicznym wątku.
Tu musi wkroczyć człowiek
- Zarzut, że ucierpiało dziecko, zwierzę domowe albo osoba z alergią, albo że doszło do uszkodzenia mienia, nigdy nie trafia do samodzielnej decyzji menedżera. Dowiadujesz się o tym jeszcze tego samego dnia, a treść odpowiedzi czeka na zdanie, które sam napiszesz.
- Żadna odpowiedź nie wymienia, czego użyto, w jakiej ilości, ani jak długo należy trzymać się z dala od pomieszczenia. Wszystko to należy do pisemnej instrukcji technika, który wykonał zabieg.
Co technik już ma w telefonie i warto to opublikować
Kalendarz publikacji w tej branży układają zwierzęta, i każde trzyma swój własny terminarz: osy pod koniec lata, gryzonie w pierwsze naprawdę zimne noce, pluskwy po sezonie podróży i zmianach najemców, mrówki, gdy ziemia się nagrzeje. Warto opublikować coś, co idzie za jedną z tych fal albo oszczędza dzwoniącemu jedno pytanie.
- Zwierzę, którego sezon właśnie się zaczyna, publikowane zanim napłyną telefony, a nie w połowie fali, kiedy już dzwonią.
- To, co zawiera cykl zabiegów, spisane raz i wprost, żeby wizyta kontrolna była zrozumiana jako część zlecenia, zanim ktokolwiek je zarezerwuje.
- Droga, którą klient dociera do instrukcji przygotowania pomieszczenia, publikowana od nowa za każdym razem, kiedy Twój odpowiedzialny technik przepisuje dokument na końcu tej drogi.
- To, co obejmuje stała umowa komercyjna: rundy, punkty monitoringu, protokół, który zostaje na miejscu dla każdego, kto poprosi o wgląd.
- Zdjęcia sprzętu, aut i zespołu. Tam, gdzie ktoś zastanawia się, czy wpuścić obcą osobę do sypialni, te zdjęcia mówią więcej niż jakiekolwiek inne, a nikogo nie kosztują prywatności.
- Uczciwa informacja o wolnych terminach: fala os w komplecie, rundy monitoringu znowu otwarte, tydzień, w którym nie przyjmujecie nowych zleceń.
Kiedy wystarczy jeden profil, a kiedy trzeba więcej niż jednego
Jedna lokalizacja
Prowadząc firmę samodzielnie, wizytówka zarabia głównie na telefonach, których nigdy nie musisz odebrać. Lista szkodników musi być tą, którą sam byś podpisał, cykl wizyt musi być opisany, zanim ktokolwiek zarezerwuje termin, a zasięg musi kończyć się tam, gdzie powrotna wizyta przestaje się opłacać. Menedżer pilnuje tych trzech rzeczy w rytmie, jaki daje pakiet, i zapisuje każdą zmianę, gdy tylko nastąpi.
Sieć
Technicy pracujący w różnych częściach regionu to więcej niż jedna lista dzielnic i więcej niż jeden wątek opinii. Drugi wpis uzasadnia druga firma albo obsadzony lokal, nigdy samo drugie auto, a tam, gdzie kilka wpisów naprawdę istnieje, wszystkie trzymają się jednego tonu odpowiedzi i jednego rytmu raportowania. Rozliczenie zależy od liczby obsługiwanych wizytówek razem, na jednej fakturze. Nikt nie kupi wpisu dla miasta, w którym żaden technik nigdy nie kończy cyklu zabiegów, bo Google weryfikuje właśnie takie zgłoszenia, a przy okazji kontroli potrafi zniknąć zarówno wpis zmyślony, jak i ten uczciwy obok niego.
Część odpowiedzi, którą może dać tylko technik
Co robi menedżer
- Trzyma usługi ułożone według zwierzęcia, słowami, których używa dzwoniący, i na tej samej liście nazywa szkodniki, których wasza firma nie bierze.
- Utrzymuje cykl wizyt, razem z kontrolą, wewnątrz opisu i odpowiedzi, żeby druga wizyta nigdy nie czytała się jako przyznanie się do porażki.
- Publikuje przygotowanie wyłącznie jako drogę do instrukcji Twojego odpowiedzialnego technika, a substancje, metody i czasy powrotu do pomieszczenia trzyma z dala od wizytówki, dopóki nie zatwierdzisz zdania na ich temat.
- Zapisuje, co zmieniło się w ciągu miesiąca, a otwarte pytania zostawia w Twoim panelu: miejscowość, do której nie warto już wracać, zwierzę warte skreślenia z listy, odpowiedź napisaną przez kogoś obcego.
Co potwierdzasz Ty
- Fakty, które zna tylko ekipa w terenie: które szkodniki bierzecie, których nie dotykacie wcale, i które oglądacie, zanim cokolwiek obiecacie.
- Instrukcję przygotowania pomieszczenia i zasadę, kto może w nim przebywać po zabiegu, w brzmieniu, które jesteś gotów zobaczyć opublikowane.
- Treść każdej odpowiedzi, w której pojawia się dziecko, zwierzę, alergia albo szkoda. Żadne zdanie na ten temat nie idzie pod Twoim nazwiskiem, zanim go nie napiszesz albo nie zatwierdzisz.
Pierwszy miesiąc na profilu firmy zwalczającej szkodniki, krok po kroku
przykład procesu, a nie wynik klienta-
Tydzień 1
Zanim cokolwiek się zmieni, menedżer loguje się na Wasze konto firmowe, które w wielu firmach wciąż zapisane jest pod dawną nazwą Google Moja Firma, i wypisuje każde twierdzenie, jakie wizytówka dziś robi o zwierzętach, metodach, przygotowaniu, godzinach i zasięgu. Tydzień kończy się ustaleniem granicy: które poprawki menedżer może wprowadzić sam, a które zawsze czekają na Ciebie.
-
Tydzień 2
Drugi tydzień należy do zwierząt. Usługi odbudowujemy jedno stworzenie po drugim, wyłącznie na podstawie tego, co potwierdziłeś, szkodniki, których nie bierzecie, zostają nazwane wprost, a pojedyncza wizyta przestaje być czymś, co się udaje albo nie, i staje się cyklem z wizytą kontrolną w środku.
-
Tydzień 3
Trzeci tydzień zajmuje się dyskrecją i zasięgiem. Droga do instrukcji Twojego technika trafia do odpowiedzi, zdanie o tym, kto może wejść do pomieszczenia, zostaje opublikowane dokładnie tak, jak je potwierdziłeś, z galerii znikają kadry pozwalające rozpoznać adres inwazji, a obszar kurczy się do miejscowości, w których powrotna wizyta wciąż ma sens. Opinie czekające na odpowiedź dostają pierwsze reakcje, w zakresie, jaki daje pakiet.
-
Tydzień 4
Czwarty tydzień kończy się na piśmie. Raport wylicza cztery rzeczy: co wizytówka twierdziła wcześniej, co zostało poprawione, co zniknęło z profilu, i co wciąż stoi otwarte. Ta ostatnia część to zwykle dwa albo trzy zdania, bardzo konkretne: miejscowość, do której nikt nie jeździ, obietnica, za którą nikt nie może stanąć, odpowiedź zostawiona przez kogoś, kto nigdy nie pracował dla was.
To, co opisujemy niżej, jest przykładem kolejności prac, a nie rezultatem obiecanym jakiejkolwiek firmie ani harmonogramem narzuconym Waszemu pierwszemu miesiącowi. Jeśli wizytówka dziś obiecuje koniec problemu na zawsze, to zdanie znika, zanim zajmiemy się czymkolwiek innym.
Sześć rzeczy wartych sprawdzenia na własnej wizytówce przed kolejną falą szkodników
- Policz, ile zwierząt jest naprawdę wymienionych w Twoich usługach. Każde zwierzę, którego tam brakuje, to dzwoniący, który nie wie, czy w ogóle się tym zajmujecie.
- Przejrzyj profil w poszukiwaniu słów na zawsze, w całości i bezpowrotnie, w każdym języku, w jakim jest napisany. To zdania, które wracają po trzech tygodniach w postaci opinii.
- Znajdź miejsce, w którym wizytówka tłumaczy, jak przygotować pomieszczenie. Jeśli ten tekst różni się od tego, co dziś wydaje Twój odpowiedzialny technik, już teraz umawia zmarnowane wizyty.
- Otwórz sekcję pytań i sprawdź, kto odpowiedział, czy w pomieszczeniu mogą być dzieci i zwierzęta. Cudza liczba godzin stała się obietnicą, z którą Twój technik będzie się kłócił w progu.
- Przejrzyj listę miejscowości i znajdź pierwszą, do której nie opłaca się już wracać. Wszystko dalej to cykl zabiegów, którego nie da się dokończyć.
- Spójrz na galerię oczami obcej osoby i zapytaj, kadr po kadrze, czy dałoby się rozpoznać, czyja to kuchnia albo czyja sypialnia.
Czego ten profil nigdy nie powie
- Szkolenia, uprawnienia, wpisy do rejestru i substancje, których firma używa, nigdy nie są przez nas stwierdzane jako fakt. Trafiają na wizytówkę wyłącznie z dokumentu, który przyślesz, i zdania, które zatwierdzisz, nigdy z naklejki na aucie ani ze strony sprzed lat.
- Na wizytówce nie ma obietnicy, że inwazja skończyła się na zawsze, ani zdania sugerującego, że jedna wizyta zamyka sprawę. Dla konkretnego budynku możesz zobowiązać się do czegoś dopiero po oględzinach, i to Ty to mówisz, a profil niesie kształt roboty, nie jej wynik.
- Ani ta strona, ani wizytówka nie tłumaczą, jak używana jest substancja, w jakiej ilości ani przez jak długo. Przygotowanie i powrót do pomieszczenia po zabiegu pochodzą z pisemnej instrukcji technika odpowiedzialnego za zlecenie, a profil pokazuje klientowi wyłącznie drogę do niej.
- Nie otworzymy wpisu dla dzielnicy, w której nikt u was nie pracuje, i nie wynajmiemy adresu, żeby na mapie pojawiła się nazwa miasta. Kiedy Google reaguje na taki układ, usuniętym profilem nie zawsze bywa ten wymyślony.
Co jest takie samo w każdej branży
Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.
Jak działają tu pakiety
Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, jak często sprawdzany jest profil, ile wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian miesięcznie się w nim mieści i jak szybko menedżer odpowiada po raz pierwszy. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół
Start
Podstawowa, regularna opieka nad lokalizacją.
199 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Comiesięczny przegląd profilu
- 1 post lub oferta miesięcznie
- Do 5 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 1 zestaw zmian w danych profilu
- Podstawowy raport miesięczny
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 3 dni roboczych
Growth
Lokalizacja, którą trzeba regularnie rozwijać i zasilać treściami.
349 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- 4 posty lub oferty miesięcznie
- Do 15 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 2 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co kwartał
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 2 dni roboczych
Pro
Priorytetowa, intensywniejsza opieka nad lokalizacją.
599 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Cotygodniowa kontrola profilu
- 8 postów lub ofert miesięcznie
- Do 40 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 4 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Kalendarz promocji
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co miesiąc
- Obsługa priorytetowa
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 1 dnia roboczego
Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz
Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.
Kto co robi, w każdej branży
Co robi menedżer
- Sprawdza profil w rytmie pakietu i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
- Przygotowuje zestawy zmian, wpisy i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
- Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
- Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.
Co potwierdzasz Ty
- Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
- Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
- Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.
Co działa tak samo w każdej branży
- Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
- Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
- Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
- Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
- Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.
Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu
- O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
- Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
- Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
- Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
- Liczbę wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian w miesiącu ustala pakiet; niewykorzystane w danym miesiącu nie przechodzi dalej.
Opinie: ta sama polityka wszędzie
- Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
- Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.
Czym zespół zajmuje się w tej branży
Reszta pracy nad lokalnym SEO
Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a audyt pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.
Najczęstsze pytania
Jak sprawić, żeby różne rodzaje zabiegów nie zlały się w jedną mętną usługę? +
Jak opublikować, co klient musi zrobić przed wizytą, nie pisząc instrukcji samodzielnie? +
Opinia mówi, że szkodnik wrócił po miesiącu. Co ma zawierać odpowiedź? +
Czy wizytówka może obiecać, że problem zniknie po jednej wizycie? +
Ludzie ciągle dzwonią do nas w sprawie pszczół, kretów i gołębi. Jak to zatrzymać? +
Pracujemy w kuchniach i magazynach, a nie tylko w mieszkaniach. Jak jedna wizytówka ma obsłużyć obie strony? +
Po jakim czasie ludzie i zwierzęta domowe mogą wrócić do pomieszczeń? +
Czy możemy wrzucić do galerii zdjęcia ze zleceń? +
Gniazda os likwidujemy o zmierzchu, a kuchnie po zamknięciu. Co powinny mówić godziny otwarcia? +
Ktoś przysyła w wiadomości zdjęcie owada i pyta, co to za stworzenie. +
Sąsiednia branża i co tam jest inaczej
Wizytówka, która nazywa zwierzę i uczciwie mówi o drugiej wizycie
Podaj adres swojej wizytówki i zdanie o szkodnikach, które usuwacie. Przypisany menedżer odzywa się w ciągu jednego dnia roboczego z pierwszą poprawką wartą wprowadzenia, listą faktów, które będą musieli potwierdzić Twoi technicy, i pakietem dopasowanym do każdej obsługiwanej lokalizacji.
Porozmawiajmy o mojej wizytówce