Siłownie i kluby fitness
Prowadzenie wizytówki Google dla siłowni i klubów fitness
Nikt nie zapisuje się na siłownię na jeden trening. Ludzie rozstrzygają, czy staną się kimś, kto pojawia się tam w mokry wtorkowy wieczór, i robią to z telefonu w niecałą minutę. Trzy odpowiedzi przesądzają sprawę: co naprawdę stoi na sali, co dzieje się, gdy ktoś pierwszy raz pcha drzwi, i czy te drzwi są otwarte o godzinie, o której by przyszedł. Przypisany menedżer pilnuje tych trzech odpowiedzi dla każdego prowadzonego obiektu, a dziennik w Twoim panelu pokazuje, co zastąpiła każda zmiana.
Obsługa jednej lokalizacji od 199 zł miesięcznie
Porozmawiajmy o mojej wizytówceZgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.
Jak ktoś wybiera siłownię na mapie
Siłownię wybiera się tak, jak wybiera się trasę do pracy. Zapytanie jest krótkie i pozbawione emocji, siłownia w pobliżu, siłownia czynna rano, siłownia z wyciągiem, a osoba, która je wpisuje, nie kupuje jednego treningu. Sprawdza, czy ten budynek pasuje do tygodnia, który już ma, i czy nadal będzie do niego wchodzić w marcu.
- Odległość czyta się jako trasa, która się powtarza. Klub piętnaście minut dalej niż mieszkanie nie jest odrobinę dalej niż ten na rogu, jest tym, który omija się w deszczu, więc wizytówkę ocenia się wobec drogi, którą ktoś już chodzi.
- O krótkiej liście decyduje sprzęt, którego nazwa firmy nigdzie nie wymienia. Jak wysoko sięga stojak z hantlami, czy jest wolny stelaż czy tylko jego maszynowa wersja, czy strefa cardio ma urządzenie, z którego ta osoba korzysta, wizytówka twierdząca po prostu fitness nie odpowiada na nic z tego.
- Galeria jest czytana jak spis, nie jak dekoracja. Ludzie liczą stelaże, ławki i talerze na Twoich zdjęciach, i większość z nich odróżni zdjęcie Twojej sali od zdjęcia zupełnie innej.
- Godzina, o której ktoś by przyszedł, jest godziną, według której Cię ocenia. Klub, który na zdjęciu z południa wygląda przestronnie, a o wpół do siódmej jest pełny, wybiera osoba, która zobaczy wyłącznie wpół do siódmej.
- Potem droga do środka, w szczególe, jakiego większość lokalnych firm nie potrzebuje, bo musi działać po ciemku i w pośpiechu: gdzie zostawić auto, które drzwi, co dzieje się przy bramce.
- Na końcu jest pierwsza wizyta. Ktoś, kto od lat nie postawił stopy na siłowni, pyta, co się stanie, gdy wejdzie, i czy ktokolwiek zwróci na niego uwagę.
Co w wizytówce siłowni po cichu przestaje być prawdą
Wizytówka siłowni psuje się na swój własny sposób. Budynek prawie się nie zmienia, więc nikomu nie przychodzi do głowy, żeby na nią zajrzeć, podczas gdy to, co decyduje o karnecie, wciąż się rusza: układ sali, obsada recepcji, to, co słyszy nowa osoba przy drzwiach. Żadna z tych trzech rzeczy nie zapowiada się z wyprzedzeniem.
- Galeria po cichu zamienia się w portret zupełnie innego miejsca. Zdjęcia zrobione w najnowszym obiekcie sieci trafiają do wszystkich pozostałych, i ktoś zapisuje się na sprzęt, który nigdy nie stanął w tym budynku.
- Sala zostaje przebudowana, a wizytówka trzyma stary układ. Stelaż znika, wchodzi stacja z wyciągiem, kącik do rozciągania przenosi się w miejsce dawnego magazynu, a opis wciąż mówi o sali sprzed dwóch lat.
- Godziny są opublikowane jako jedna linijka, choć klub działa na dwie. Drzwi otwierają się na kartę długo przed tym, zanim ktokolwiek stanie za ladą, więc osoba, która potrzebuje wyrobić kartę, przychodzi wtedy, gdy nie ma komu jej wydać.
- Opis pierwszej wizyty starzeje się szybciej niż cokolwiek innego. Czy wprowadzenie jest umawiane, czy odbywa się bez zapisu, kto wita nowego człowieka, co ma ze sobą przynieść, wszystko to się zmienia, a wizytówka trzyma zeszłoroczną wersję.
- Kategoria główna zostaje po tym, czym miejsce kiedyś było: sala, która prowadziła kiedyś grafik zajęć grupowych, jest dziś salą, na której ludzie trenują sami, a pytania wciąż pytają, o której zaczyna się kolejne zajęcie.
- Strefa zamyka się na remont i zostaje otwarta na mapie. Siłownia wolnych ciężarów stoi za płotkiem przez miesiąc, a jej zdjęcia wciąż wiszą na górze galerii i wciąż figurują w usługach.
- Zdjęcia osób ćwiczących gromadzą się bez śladu, kto zgodził się na bycie na nich. Pełna sala dobrze wygląda, więc pełną salę się fotografuje, a rozpoznawalne twarze trafiają do publikacji bez żadnej zgody na koncie.
Pola, na podstawie których naprawdę ocenia się siłownię
Formalnie jest to Profil Firmy w Google, ale niejeden właściciel klubu wciąż mówi na niego po staremu, Google Moja Firma, i obie nazwy krążą po tej samej branży. Przydatne pola tutaj opisują pomieszczenie i rutynę, nie produkt, a zestaw pól, jaki wizytówka daje siłowni, jest mniejszy, niż zasługuje na to sama sala. Dlatego te, które istnieją, muszą pracować za dwoje.
- Usługi zapisane jako strefy sali, nie jednym słowem: wolne ciężary, linia maszyn, strefa cardio, strefa funkcjonalna, kącik rozciągania, każda nazwana tak, jak nazwałby ją ćwiczący.
- Kategoria główna zgodna z tym, jak sala jest naprawdę używana. Sala, na której ludzie trenują sami, i studio prowadzące grafik zajęć to dla mapy dwie różne firmy, a pomylenie ich sprowadza ludzi pytających, o której zaczyna się zajęcie.
- Atrybuty odpowiadające na to, czego potrzebuje ktoś, kto przychodzi prosto z pracy: szatnie, prysznice, szafki i czy jest do nich kłódka, parking, wejście dostępne dla wózków, strefa dla kobiet tam, gdzie istnieje.
- Dwa rodzaje godzin, trzymane osobno: godziny, w których przy recepcji ktoś jest i trener jest na sali, oraz okno, w którym drzwi otwierają się na kartę. Tam, gdzie profil oferuje drugi typ godzin, niesie on właśnie to drugie; tam, gdzie nie oferuje, różnica trafia do opisu słowami.
- Zdjęcia ułożone jak spacer, nie jak najlepsze ujęcia: parking, drzwi, z których korzystają klienci, bramka, a potem każda strefa po kolei, żeby obcy zobaczył salę, w której faktycznie stanie.
- Odnośnik prowadzący do tego konkretnego klubu, nie do strony grupy z listą miast, sprawdzony przejściem po nim tak, jak przejdzie go obcy.
- Pytania i odpowiedzi wypełnione przez klub: od jakiego wieku przyjmuje, czy można przyprowadzić gościa, co zabrać na pierwszy raz, czy obuwie zmienia się przy wejściu.
Comiesięczna rutyna w klubie, w którym sala wciąż się zmienia
Każde sprawdzenie odpowiada na jedno pytanie: czy sala, obsada albo droga nowej osoby zmieniły się od ostatniego razu. Wszystkie trzy ruszają się po cichu, a każda z nich jest czymś, wokół czego ktoś zaplanował sobie tydzień.
- Lista stref jest zestawiana z salą, więc wszystko przesunięte, dodane albo wyniesione trafia do usług w miesiącu, w którym się to stało, a nie w miesiącu, w którym ktoś się poskarży, że tego brakuje.
- Galeria jest sprawdzana pod kątem zdjęć należących do innego obiektu sieci i sprzętu, który od tamtej pory opuścił budynek.
- Godziny obsady są zestawiane z grafikiem, bo zmiana ustalona w biurze wciąż jest publikowana jako godzina, o której nowa osoba zastanie kogoś przy recepcji.
- Droga nowej osoby jest przechodzona od nowa od początku do końca: odnośnik, ekran, na którym się kończy, to, co wizytówka mówi, że dzieje się najpierw, i czy to wciąż zgadza się z tym, co robi recepcja.
- Wszystko zamknięte trafia na profil, dopóki trwa, i schodzi z niego, gdy się kończy: strefa za płotkiem, maszyna czekająca na część, przebudowywana szatnia.
- Zgoda na opublikowane zdjęcia jest sprawdzana jak lista, nie jak pamięć, a wszystko rozpoznawalne bez zgody na koncie schodzi z profilu, zanim zdąży się o tym porozmawiać.
Sala, pierwsza wizyta, trasa, a potem godziny, których nikt nie pilnuje
Te cztery kroki idą w tej kolejności, bo każdy zależy od odpowiedzi na poprzedni. Nie ma nic do powiedzenia o pierwszej wizycie dla sprzętu, którego klub nie ma, i nie ma sensu zachęcać kogoś, kto nie przejdzie przez drzwi o godzinie, o której by przyszedł. Każdy krok kończy się tak samo: klub potwierdza fakt o budynku, jedna grupa pól zostaje do niego dopasowana, a to, co zastąpiła, zostaje czytelne w dzienniku.
- 1
Spisz, co naprawdę stoi na sali
Klub wybiera się na podstawie sprzętu, a prawie żadna wizytówka nie mówi, co ma. Sala jest przechodzona strefa po strefie, a usługi są przepisywane zgodnie z nią: strefa wolnych ciężarów, linia maszyn, strefa cardio, strefa funkcjonalna, nazwane tak, jak nazwie je ćwiczący, nie tak, jak nazywa je dostawca sprzętu. Potwierdzasz, co dziś stoi w tym budynku, a co go opuściło. Galeria jest wtedy układana na nowo według tej listy, żeby zdjęcia czytały się jako ta konkretna sala, nie jako cała grupa.
- 2
Opisz pierwszą wizytę, którą klub naprawdę prowadzi
Ktoś, kto od lat nie trenował, decyduje, czy wejść, a większość wizytówek mówi mu tylko, ile kosztuje karnet. Zamiast tego publikuje się kolejność: czy wprowadzenie jest umawiane wcześniej czy odbywa się bez zapisu, kto wita nową osobę, co ma przynieść, ile czasu mija, zanim stanie na sali. Potwierdzasz warunki, łącznie z uczciwą odpowiedzią tam, gdzie nie ma darmowego treningu, i nic sugerującego, że jest, nie trafia do publikacji. Odnośnik jest wtedy kierowany na krok, na który klub jest gotów przyjąć nową osobę.
- 3
Przejdź trasę jak ktoś, kto wróci na nią w czwartek
Siłownia nie jest miejscem, które odwiedza się raz. Trasa od miejsca parkingowego do bramki jest przechodzona i fotografowana w tej kolejności, a to, co widać dopiero za drugim razem, zostaje spisane: miejsce parkingowe pełne o godzinie, o której wszyscy przyjeżdżają, drzwi zamykane od środka, gdy sklepy obok już nie działają, bramka odczytująca kartę członkowską. Pinezka na mapie jest przenoszona pod drzwi, z których korzystają klienci, a Ty potwierdzasz, które wejście jest ich i co robić, gdy parking jest pełny.
- 4
Opublikuj oba rodzaje godzin, łącznie z tymi, których nikt nie pilnuje
Klub, w którym drzwi otwierają się na kartę, podczas gdy recepcja stoi pusta po wieczornej zmianie, prowadzi dwa grafiki naraz, i jedna linijka godzin myli obie strony jednocześnie. Jedna osoba przychodzi o szóstej rano, spodziewając się, że ktoś ją zapisze, druga zakłada, że jest zamknięte, choć mogłaby trenować. Godziny obsady trafiają do pola godzin, drugi typ godzin niesie okno dostępu tam, gdzie kategoria go oferuje, a tam, gdzie nie oferuje, różnica jest wypisana w usługach i w pytaniach. Potwierdzasz obie na każdy dzień tygodnia i to, do kogo dzwonić, gdy karta przestaje działać.
Napisz, co stoi na Twojej sali i jak ktoś wchodzi do środka
Kilka zdań o strefach, które macie, o tym, jak wygląda pierwsza wizyta, i o tym, jak działają drzwi, gdy recepcja jest pusta, wystarczy na początek. Menedżer otwiera żywą wizytówkę, wskazuje zdjęcia, które należą do innego budynku, i miejsce, w którym urywa się droga nowej osoby, a potem proponuje pakiet dla każdego adresu. Ten przegląd nic nie kosztuje.
Porozmawiajmy o mojej wizytówceOdpowiedzi o sali, o kolejce i o szatni
Opinie o siłowni są w większości operacyjne i powtarzają się: ten sam stelaż, ta sama wieczorna godzina, ta sama maszyna czekająca na część, miesiąc po miesiącu. Wartość nie leży w ładnej odpowiedzi na każdą z osobna. Leży w tym, żeby klub wiedział, które z nich wracają.
- Skarga na czekanie na stelaż wieczorem dostaje odpowiedź mówiącą coś prawdziwego o spokojniejszych godzinach, nigdy twierdzenie, że klub jest cichy o porze, o której każdy wie, że tak nie jest.
- Skargi na sprzątanie i konserwację są traktowane operacyjnie: co się robi i do kiedy klub jest gotów to obiecać, słowami klubu, nie szablonem przeprosin.
- Powtarzające się wątki są liczone i raportowane tematami, żeby osoba prowadząca salę wiedziała, że ta sama szatnia wraca co miesiąc, co średnia ocena całkowicie ukrywa.
- Opinia wymieniająca trenera dostaje odpowiedź, która nie zamienia się w rekomendację, bo grafik się zmienia, a opublikowana odpowiedź zostaje tam, gdzie jest.
- Wszystko o kontuzji, o anulowanym karnecie albo o zatrzymanych pieniądzach zostaje bez publicznej odpowiedzi. Trafia do Ciebie w dniu, w którym się pojawiło, a słowa wybierasz Ty.
Tu musi wkroczyć człowiek
- Żadna odpowiedź i żaden wpis nie oferuje darmowego treningu, darmowego tygodnia ani żadnej promocji wprowadzającej, której klub sam nie prowadzi. Ktoś, kto przychodzi, spodziewając się takiej rzeczy, zostawia klub albo z niedotrzymaną obietnicą, albo z kłótnią w komentarzach, i obie opcje są gorsze niż uczciwe zdanie.
- Nic opublikowanego nie podaje wagi, rozmiaru ani czasu, po którym ktoś będzie wyglądał albo czuł się inaczej, i żadna odpowiedź nie przypisuje klubowi wyniku, który recenzent mu przyznał.
Wpisy, które siłownia ma prawo publikować
Wpisy, które mają tu sens, to spis sprzętu i logistyka. Ktoś, kto zastanawia się, czy dalej przychodzić, chce wiedzieć, co nowego stanęło na sali i co zmieniło się w wejściu w tym tygodniu, a żadne z tych dwóch nie jest ofertą.
- Nowy sprzęt albo otwarta na nowo strefa, sfotografowana tam, gdzie stoi, na tyle dokładnie, żeby członek klubu rozpoznał, o którą maszynę chodzi.
- Godziny, które są naprawdę spokojniejsze, opublikowane jako informacja, nie obietnica, żeby osoba, która nie zniesie pełnej sali, wiedziała, kiedy spróbować.
- Wszystko, co zmienia drogę do środka na czas swojego trwania: zamknięty parking, boczne drzwi w użyciu, winda wyłączona z ruchu, wymieniona bramka.
- Zmiana w przebiegu pierwszej wizyty, opublikowana w tygodniu, w którym się zmienia, bo to jest właśnie to, co nowa osoba czyta, zanim zdecyduje, czy w ogóle przyjść.
- Skrócone godziny na dzień świąteczny, wystawione przed dniem i zdjęte po nim, osobno dla godzin obsady i osobno dla okna wejścia na kartę, bo te dwie rzeczy rzadko zmieniają się razem.
Jeden klub czy kilka obiektów pod jedną nazwą
Jedna lokalizacja
Pojedynczy klub to jedna sala, jedne drzwi i jedna recepcja, i wszystkie trzy da się poznać. Praca polega na tym, żeby lista stref zgadzała się z salą, gdy sprzęt się przesuwa, żeby dwa rodzaje godzin zostały rozdzielone, i żeby droga pokazywana nowej osobie była drogą, którą recepcja naprawdę prowadzi. To mała powierzchnia bez miejsca, żeby się schować, dlatego jedno nieaktualne zdjęcie robi tu tyle szkody.
Sieć
Grupa nie jest jedną wizytówką powieloną. Sprzęt różni się obiekt po obiekcie, recepcja jest obsadzona inaczej w każdym z nich, a droga do środka to inny problem na osiedlu niż w piwnicy pod centrum handlowym. Wspólne może zostać słownictwo stref, ton odpowiedzi i raportowanie. Nie może zostać wspólny zestaw zdjęć ani wspólna lista atrybutów, i właśnie ten skrót umieszcza basen na profilu klubu, który nigdy basenu nie miał. Każdy adres jest prowadzony jako osobna obsługiwana lokalizacja, a cała grupa trafia na jedną fakturę.
Co jest rozstrzygane tu i tylko tu
Co robi menedżer
- Przechodzi listę stref wobec sali i przepisuje usługi, gdy sprzęt się przesuwa, żeby profil opisywał salę, w której ktoś stanie, a nie salę, którą grupa najlepiej fotografuje.
- Trzyma godziny obsady i okno wejścia na kartę osobno wszędzie, gdzie się pojawiają: w polu godzin, w usługach i w odpowiedziach, które ktoś czyta przed wyjściem z domu.
- Przechodzi drogę nowej osoby od profilu aż do recepcji i zgłasza, gdzie się urywa, zamiast zakładać, że odnośnik wciąż prowadzi tam, gdzie kiedyś ustawiono.
- Trzyma listę zgód na zdjęcia i zdejmuje wszystko rozpoznawalne, czego na niej nie ma, zanim zamieni się to w rozmowę z osobą z fotografii.
Co potwierdzasz Ty
- Co w tym miesiącu stoi na sali, a co jest wyłączone z użytku, bo nikt spoza budynku nie widzi, jak stelaż go opuszcza.
- Godziny, w których ktoś jest przy recepcji, godziny, w których trener jest na sali, i co dzieje się przy drzwiach, gdy żadne z tego nie jest prawdą.
- Co naprawdę dzieje się podczas pierwszej wizyty i na jakich warunkach, łącznie z uczciwą odpowiedzią tam, gdzie klub nie prowadzi darmowego treningu.
Jak zwykle wygląda pierwszy miesiąc w klubie
przykład procesu, a nie wynik klienta-
Tydzień 1
Najpierw sala. Menedżer przejmuje konto klubu, spisuje, co wizytówka dziś twierdzi o strefach i sprzęcie, i zestawia to twierdzenie z salą razem z kimś, kto potrafi wszystko wskazać palcem. Kwestia zgody na zdjęcia jest ustalana przy tej samej okazji, bo to ona decyduje, co wolno zostawić w galerii.
-
Tydzień 2
Pierwsza wizyta. To, co słyszy nowa osoba, co ma przynieść, kto ją wita i ile to trwa, jest spisywane słowami klubu i umieszczane tam, gdzie da się to znaleźć. Odnośnik jest sprawdzany aż do ekranu, na którym naprawdę się kończy, i nic sugerującego darmowy trening nie trafia na profil, dopóki klub go nie prowadzi.
-
Tydzień 3
Godziny i droga do środka. Godziny obsady i okno, w którym drzwi otwierają się na kartę, przestają być jedną linijką, wejście, z którego naprawdę korzystają klienci, jest fotografowane od miejsca parkingowego w głąb, a pinezka na mapie zostaje przeniesiona pod te drzwi, jeśli wcześniej stała na fasadzie.
-
Tydzień 4
Opinie i podsumowanie. Zaległości są odpowiadane w uzgodnionym tonie, powtarzające się wątki operacyjne są zbierane tematami, nie ocenami, a miesiąc kończy się pisemną notatką: co się zmieniło, które strefy wciąż nie są sfotografowane i gdzie klub wygląda na najbardziej odsłonięty w kolejnym miesiącu.
Traktuj to jako przykład kolejności, w jakiej zwykle idzie ta praca. To nie jest harmonogram, którego dotrzyma Twój klub, i żaden klub nie jest tu opisany: pojedynczy obiekt z opisanym układem sali przechodzi przez to szybciej niż grupa czterech klubów, w której nikt nie sfotografował wejścia od czasu wykończenia wnętrz.
Co klub sprawdzi w tym tygodniu na własnej wizytówce
- Otwórz własną galerię i policz to, co liczy obcy: stelaże, ławki, szczyt stojaka z hantlami, maszyny cardio. Jeśli liczba się nie zgadza albo kolor ściany jest inny, te zdjęcia są z innego budynku.
- Przeczytaj swoje godziny jako jedną linijkę i zapytaj, co ktoś pomyśli, że dzieje się o szóstej rano. Tam, gdzie drzwi otwierają się na kartę na długo przed tym, zanim ktokolwiek stanie przy recepcji, ta linijka jest błędna w obie strony naraz.
- Przeczytaj własną wizytówkę tak, jakbyś nigdy nie był na siłowni, i poszukaj, co dzieje się podczas pierwszej wizyty. Jeśli jedyną odpowiedzią jest strona z karnetami, każesz zdenerwowanej osobie zgadywać.
- Stań przy własnej pinezce na mapie z telefonem w ręku. Jeśli wysadza Cię przed frontem budynku, podczas gdy klienci wchodzą bocznymi drzwiami albo klatką schodową od parkingu, każda pierwsza wizyta zaczyna się od okrążenia budynku.
- Przejrzyj twarze na opublikowanych zdjęciach i nazwij każdą osobę, którą da się rozpoznać. Każda, której nie potrafisz nazwać, i każda, której zgody nie potrafiłbyś przedstawić, gdyby o nią zapytała, schodzi dziś.
Ryzyka i ograniczenia
- Nic opublikowanego nie obiecuje sylwetki, wagi ani terminu, w którym coś się zmieni. Profil niesie to, co klub ma, co dzieje się podczas pierwszej wizyty i jak wejść do środka, co i tak jest więcej, niż udaje się większości wizytówek siłowni.
- Kwalifikacja trenera trafia na profil wyłącznie z dokumentu, który przekazujesz i za którym stoisz, w brzmieniu, które sam wybierasz. Nigdy nie zamieniamy tego w nasze własne stwierdzenie o kimś z Twojego zespołu.
- Darmowy trening, darmowy tydzień albo inna promocja wprowadzająca pojawia się wyłącznie tam, gdzie klub sam ją prowadzi i sam to potwierdza. Nie dodajemy jej, żeby wizytówka wyglądała bardziej zachęcająco: osoba, która przyjdzie, trzymając taką obietnicę, stanie przy Twojej recepcji, nie przy naszej.
- To, czy dla Twojej kategorii istnieje drugi typ godzin, dany atrybut albo dany rodzaj odnośnika, jest decyzją Google i różni się między krajami, więc klub w Polsce i klub na rynku anglojęzycznym mogą opisywać to samo rozwiązanie z dostępem w różnych polach.
Co jest takie samo w każdej branży
Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.
Jak działają tu pakiety
Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, jak często sprawdzany jest profil, ile wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian miesięcznie się w nim mieści i jak szybko menedżer odpowiada po raz pierwszy. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół
Start
Podstawowa, regularna opieka nad lokalizacją.
199 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Comiesięczny przegląd profilu
- 1 post lub oferta miesięcznie
- Do 5 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 1 zestaw zmian w danych profilu
- Podstawowy raport miesięczny
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 3 dni roboczych
Growth
Lokalizacja, którą trzeba regularnie rozwijać i zasilać treściami.
349 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- 4 posty lub oferty miesięcznie
- Do 15 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 2 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co kwartał
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 2 dni roboczych
Pro
Priorytetowa, intensywniejsza opieka nad lokalizacją.
599 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Cotygodniowa kontrola profilu
- 8 postów lub ofert miesięcznie
- Do 40 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 4 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Kalendarz promocji
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co miesiąc
- Obsługa priorytetowa
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 1 dnia roboczego
Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz
Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.
Kto co robi, w każdej branży
Co robi menedżer
- Sprawdza profil w rytmie pakietu i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
- Przygotowuje zestawy zmian, wpisy i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
- Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
- Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.
Co potwierdzasz Ty
- Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
- Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
- Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.
Co działa tak samo w każdej branży
- Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
- Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
- Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
- Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
- Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.
Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu
- O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
- Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
- Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
- Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
- Liczbę wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian w miesiącu ustala pakiet; niewykorzystane w danym miesiącu nie przechodzi dalej.
Opinie: ta sama polityka wszędzie
- Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
- Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.
Czym zespół zajmuje się w tej branży
Reszta pracy nad lokalnym SEO
Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a audyt pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.
Najczęstsze pytania
Jak pokazać sprzęt, który naprawdę stoi w tym oddziale? +
Jak opisać pierwszą wizytę, skoro nie prowadzimy darmowego treningu? +
Nasze drzwi otwierają się na kartę, gdy nikogo nie ma przy recepcji. Co wpisać w godziny? +
Czy profil może po prostu powiedzieć, że jesteśmy otwarci o każdej porze? +
Czy możemy publikować zdjęcia członków podczas treningu? +
Opinia mówi, że ktoś zrobił sobie krzywdę na jednej z naszych maszyn. Co wtedy? +
Ludzie skarżą się na kolejkę do stelaża wieczorem. Czy wizytówka to naprawi? +
Wynajmujemy powierzchnię niezależnym trenerom personalnym. Czy powinni mieć własne wizytówki pod naszym adresem? +
Jeden z naszych obiektów ma basen, inne nie. Jak nie dopuścić, żeby to się rozjechało? +
Możecie wypisać naszych trenerów i to, w czym są wyszkoleni? +
Sąsiednia branża i co tam jest inaczej
Wizytówka zgodna z salą i drzwi, które otwierają się wtedy, kiedy naprawdę twierdzi.
Prześlij nam swój klub do przeglądu profilu. Przypisany menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego: czego nie potwierdza Twoja galeria, jak wygląda pierwsza wizyta z zewnątrz, i jaki pakiet proponujemy dla każdego adresu.
Porozmawiajmy o mojej wizytówce