Kancelarie prawne
Prowadzenie wizytówki Google dla kancelarii prawnych
Prawie nikt nie szuka kancelarii prawnej z nazwy. Ludzie szukają tego, co im się przydarzyło, w języku, w którym trzeba to teraz załatwić: wypowiedzenia z wpisaną datą, terminu rozprawy już wpisanego w kalendarz, odmowy z urzędu do spraw cudzoziemców, długu, który przestał być do udźwignięcia gdzieś wiosną. Wtedy czytający wybiera między nazwą nad drzwiami a nazwiskiem jednej osoby, a to na mapie są dwa osobne wpisy, każdy pod innymi zasadami. Przypisany menedżer utrzymuje oba w zgodzie z prawdą miesiąc po miesiącu, nie publikuje o Waszej pracy niczego, czego nie potwierdziliście na piśmie, i zostawia ślad każdej zmiany w Twoim panelu.
Obsługa jednej lokalizacji od 199 zł miesięcznie
Porozmawiajmy o mojej wizytówceZgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.
Jak ktoś wybiera kancelarię prawną na mapie
Zapytanie prawie nigdy nie niesie nazwy kancelarii. Niesie sytuację, a często i język, a w odpowiedzi wraca krótki rząd pinezek, które czytający musi ocenić na podstawie dowodów, jakich nikomu w tym zawodzie nie wolno mu dać.
- Zapytanie to problem nazwany zwykłymi słowami: co zrobić z wypowiedzeniem, jak podzielić mieszkanie, czy od odmowy można się odwołać, jak zarejestrować spółkę. Profil napisany językiem ustawy nie odpowiada na żadne z tych pytań.
- Język pojawia się zaraz potem, a w Warszawie czy w Kijowie bywa, że na pierwszym miejscu. Ktoś, kto przegląda trzy wpisy w poszukiwaniu kancelarii prowadzącej sprawę w jego własnym języku, wybierze tę, która to napisała wprost, i nie zadzwoni do pozostałych dwóch.
- Kancelaria czy osoba. Polecenie przychodzi jako nazwisko, a czytający potem szuka właśnie tego nazwiska, więc kancelaria, której ludzie nie istnieją nigdzie na mapie, traci rozmówcę, który już był przekonany.
- Czy ta kancelaria w ogóle zajmuje się taką sprawą. Czytający zakłada, że profil niczego nie wymieniający bierze wszystko, dlatego przychodzą niewłaściwe telefony, a właściwe trafiają gdzie indziej.
- Jak umawia się pierwsze spotkanie: płatne czy nie, w biurze czy przez wideo, na umówiony termin czy bez zapowiedzi. Ta jedna odpowiedź rozstrzyga, czy ktoś w ogóle dokądś pojedzie, i to właśnie ona najczęściej brakuje na tych profilach.
- Opinie czyta się tu inaczej niż wszędzie indziej. Wyniku nikt nie może obiecać, więc czytający patrzy na to, jak kancelaria zachowuje się publicznie, a nie na to, co osiągnęła, a wprawny czytelnik wie, że część najbardziej wściekłych wpisów pochodzi z drugiej strony sprawy.
- Na koniec wszystko porządkuje pilność. Termin rozprawy za miesiąc i telefon z komisariatu dziś w nocy to dwoje zupełnie różnych czytających, i tylko jednego z nich obchodzą godziny otwarcia.
Co się dezaktualizuje i co zamienia się w problem zawodowy
Na tych profilach obok siebie żyją dwa rodzaje rozkładu. Jeden jest zwyczajny: informacja, która przestała być prawdziwa. Drugi zwyczajny nie jest wcale, bo stawia własny obowiązek zachowania tajemnicy kancelarii na publicznej stronie pod jej własną nazwą.
- Obszary, których nikt nie potwierdził od roku, w tym ten, który zabrał ze sobą wspólnik odchodzący z kancelarii, więc telefon wciąż dzwoni w sprawie pracy, której w tym biurze już nikt nie prowadzi.
- Zdania o wynikach: obietnica wygranej, liczba spraw zakończonych pomyślnie, opis kancelarii jako najmocniejszej w mieście. To pierwsze linijki, które przeczyta samorząd zawodowy, i pierwsze, które zacytuje rozczarowany czytelnik.
- Nazwisko wspólnika, który odszedł, wciąż stoi w nazwie na mapie, konkurując z szyldem na drzwiach i z tym, jak kancelaria nazywa się dziś w dokumentach.
- Odpowiedź dziękująca komuś za zaufanie. Brzmi jak grzeczność, a działa jak przyznanie się: kancelaria właśnie potwierdziła publicznie, że ta osoba do niej trafiła, a to, o czym mówi wpis nad odpowiedzią, zostaje przy tym.
- Opinie od ludzi, którzy nigdy nie byli klientami. Druga strona sprawy, drugi rodzic, wierzyciel: piszą ze szczegółami, nie można im odpowiedzieć szczegółami, a nic w profilu nie tłumaczy, czemu odpowiedź mówi tak niewiele.
- Adres będący adresem rejestracyjnym, a nie miejscem, gdzie ktokolwiek przyjmuje, więc czytający, który wierzy mapie na słowo, jedzie pod drzwi z cudzą tabliczką.
- Zdjęcia zrobione w biurze w zwykły dzień pracy, na których widać grzbiet akt, tablicę albo ekran, opublikowane przez samą kancelarię w dobrej wierze.
Pola, z których składa się wpis kancelarii
Zestaw jest niewielki, a każda pozycja w nim to fakt, za którym kancelaria musi stanąć, bo w tym zawodzie profil czyta się jak oświadczenie regulowanej firmy o własnych kompetencjach. Nic tutaj nie powstaje z rozmowy.
- Kategorie: ogólna plus te szczegółowe, jakie katalog w Twoim kraju naprawdę oferuje, bo wąska specjalizacja, z której jesteś znany, może po prostu nie istnieć w nim jako wartość.
- Obszary praktyki jako lista usług, zapisana tak, jak osoba w kłopocie nazywa własną sytuację, z pracą, której kancelaria się nie podejmuje, wymienioną obok, zamiast zostawiać to domysłom.
- Języki, jako atrybut tam, gdzie kategoria go udostępnia, i jako zwykłe zdania w opisie i w bloku pytań tam, gdzie nie, powiązane z tym, kto naprawdę siedzi w biurze i nimi mówi.
- Tytuły i uprawnienia zapisane dokładnie tak, jak pisze je sama kancelaria, i wyłącznie z dokumentów, które przysyła. Tytuł znaczy co innego w każdym kraju i nie jest naszą rzeczą, żeby go tłumaczyć, skracać czy wyjaśniać w Twoim imieniu.
- Godziny opisujące, kiedy telefon dociera do żywej osoby, plus osobna odpowiedź na to, co dzieje się poza nimi, opublikowana tylko tam, gdzie ktoś naprawdę odbiera ten numer.
- Pierwsza konsultacja jako opisana procedura: gdzie się odbywa, czy jest płatna, czy trzeba się umówić, czy można ją przeprowadzić przez wideo, i co na nią przynieść.
- Zdjęcia budynku, wejścia, recepcji i sali spotkań z posprzątanym stołem, a także zespołu, gdzie każda osoba się zgodziła, i nigdy odwiedzającego, akt ani ekranu.
Miesiąc w firmie, o której pracy nie wolno mówić
Rutyna ma jedną nietypową cechę, z której wynika cała reszta: menedżer wykonuje tę pracę, nigdy nie dowiadując się, kto trafił do kancelarii ani dlaczego. Żadna pozycja na tej liście tej informacji nie potrzebuje, a w chwili, gdy zadanie zaczyna jej wymagać, wraca ono do Ciebie.
- Opublikowane obszary zestawiamy z tym, kto naprawdę jest dziś w kancelarii, a obszar znika w tym samym miesiącu, w którym odchodzi osoba, która go prowadziła, nie sezon później.
- Każde publiczne zdanie dotykające wyniku wraca do kancelarii, zanim przetrwa kolejny miesiąc, a to, za czym nikt już nie chce stanąć, znika z profilu.
- Kolejkę opinii sortujemy, zanim padnie pierwsze słowo odpowiedzi, a pierwszym kryterium nie jest ocena, tylko to, czy publiczna odpowiedź w ogóle jest dozwolona według Waszych zasad zawodowych.
- Odpowiedzi wychodzą w brzmieniu uzgodnionym na starcie, a menedżer nigdy nie pyta, kim był autor wpisu, więc żadna odpowiedź nie opiera się na fakcie o kliencie.
- Języki na profilu sprawdzamy względem grafiku obecności, bo język opublikowany przez kancelarię, której jedyny mówiący nim już odszedł, to obietnica, którą recepcja musi łamać telefonicznie.
- Terminy sądowe, dni wolne i dni, w których cały zespół jest na sali, wpisujemy jako godziny specjalne, zanim te dni nadejdą, żeby profil nie pokazywał otwartego biura, w którym nikogo nie ma.
- Zdjęcia oglądamy w pełnym rozmiarze przed publikacją, sprawdzając, czy na biurku, ścianie albo monitorze nie widać niczego czytelnego, a to, co już wisi na profilu i takie coś pokazuje, zgłaszamy Wam tego samego dnia, kiedy to znajdziemy.
Który wpis odpowiada, potem obszary i języki, potem odpowiedzi, na końcu konsultacja
Ta kolejność to nie kwestia gustu. Dopóki nie wiadomo, który wpis odbiera telefon, poprawianie jednego z nich nie ma sensu, a dopóki obszary nie są poprawne, odpowiedzi i opis konsultacji piszemy dla niewłaściwego czytelnika.
- 1
Rozstrzygnięcie, który wpis istnieje i który odpowiada
Kancelaria i prawnik to dwa wpisy pod dwoma różnymi zasadami, a pod jednym adresem i jednym telefonem konkurują ze sobą. Spisujemy wszystko opublikowane pod nazwą kancelarii i pod nazwiskiem każdego wspólnika, z tym, kto to administruje i jaki numer stamtąd widnieje. Ty decydujesz, który wpis przejmuje pierwszy telefon. Nic w prywatnym wpisie danej osoby nie rusza się bez jej zgody.
- 2
Publikacja obszarów, które kancelaria potwierdza, słowami klienta, z językami obok
Jedna szeroka linijka zaprasza każde zapytanie i ukrywa pracę, na której kancelaria naprawdę stoi, a lista napisana językiem ustawy jest niewidzialna dla osoby, która żyje z tym problemem. Każdy obszar przepisujemy zwykłą mową, wymieniamy pracę, której kancelaria odmawia, a języki trafiają na profil zgodnie z grafikiem obecności. Ty potwierdzasz, które obszary działają w tym miesiącu i kto je prowadzi.
- 3
Praca nad reputacją bez wymieniania klienta czy sprawy
W strumieniu piszą zarówno osoba, dla której kancelaria działała, jak i druga strona tej samej sprawy, i żadnej z nich nie można odpowiedzieć, wchodząc w szczegóły sprawy. Brzmienie ustala się najpierw: podziękowanie, zaproszenie do kontaktu z biurem, nic, co ustalałoby, że ktokolwiek kiedykolwiek był klientem. Ty potwierdzasz, czy publiczna odpowiedź jest w ogóle dozwolona, a to, co zostaje na mapie, rozstrzyga wyłącznie Google.
- 4
Opis pierwszej konsultacji dokładnie tak, jak prowadzi ją kancelaria
To krok, dla którego profil w ogóle istnieje, i ten, który najczęściej zostaje pusty. Płatna czy bezpłatna, w biurze czy przez wideo, na umówiony termin czy bez, i co przynieść: każdy punkt trafia na profil słowami samej kancelarii, a każdy odnośnik jest sprawdzany aż do ekranu, na którym spotkanie naprawdę się umawia. Ty potwierdzasz warunki, a to, jakie typy odnośników w ogóle istnieją dla kategorii prawnej, Google ustala osobno dla każdego kraju.
Napisz, czym zajmuje się kancelaria i w jakich językach
Wystarczy kilka linijek: obszary, w których pracujecie, języki, w jakich można przeprowadzić pierwsze spotkanie, i jak to spotkanie się umawia. Menedżer czyta wszystko opublikowane pod Waszą nazwą i nazwiskami wspólników, wskazuje zdania, za którymi trudno byłoby Wam stanąć, mówi, który wpis dziś odbiera telefon, i proponuje zakres pracy osobno na każdy adres. Ten pierwszy przegląd zostaje bez rachunku.
Porozmawiajmy o mojej wizytówceOdpowiedzi, gdy o samej sprawie nie wolno wspomnieć
Każda inna branża odpowiada na opinię, omawiając to, co się wydarzyło. Tutaj to jedyna rzecz, której odpowiedź robić nie może, a ograniczenie dotyczy zarówno wściekłego wpisu, jak i wdzięcznego. Dlatego brzmienie ustalamy z kancelarią, zanim otworzymy kolejkę, a menedżer trzyma się go zamiast działać z wyczucia.
- Odpowiedź dziękuje autorowi za czas, przyjmuje do wiadomości, że był niezadowolony albo zadowolony, i na tym się kończy. Nie potwierdza, że trafił do kancelarii, i nie wymienia obszaru, sądu, dokumentu, daty ani nazwiska prawnika.
- W tym samym strumieniu piszą dwie zupełnie różne osoby, a obie dostają tę samą powściągliwość: klient, dla którego kancelaria działała, i druga strona tej samej sprawy, która może opisywać pracę kancelarii zgodnie z prawdą, a nigdy jej klientem nie była.
- Na ciepły wpis z nazwiskiem prawnika i wynikiem odpowiadamy, nie powtarzając ani jednego, ani drugiego, bo odpowiedź, która przyjmuje wynik, zamienia go w oświadczenie kancelarii o sprawie, którą prowadziła.
- Skargę na honorarium, nieodebrany telefon albo dokument, który przyszedł za późno, traktujemy jak sprawę biurową: to, że kancelaria się nią zajmie, i numer, pod którym się ją załatwia.
- Tam, gdzie wpis jest jawnym spamem, dotyczy innej kancelarii albo napisała go osoba, która nigdy nie miała z Wami kontaktu, zgłaszamy go według zasad Google, a to, czy zostanie, rozstrzyga wyłącznie Google.
- Powtarzające się wątki zbieramy do raportu, pozbawione nazwisk i wszystkiego, co pozwala rozpoznać sprawę, żeby kancelaria widziała wzorzec, którego profil nigdy nie ujawnił.
Tu musi wkroczyć człowiek
- Nic opublikowane nie może ustalać, że dana osoba była klientem, w jakiej sprawie, kto ją przyjmował ani jak się to skończyło, nawet po to, żeby sprostować niesprawiedliwy opis, i nawet jeśli autor sam ujawnił to wszystko wcześniej.
- To, czy publiczna odpowiedź jest w ogóle dozwolona, rozstrzygają zasady zawodowe, którym podlega kancelaria, nie my. Tam, gdzie te zasady mówią, że nic nie wychodzi, nic nie wychodzi, a wpis zostaje zapisany, a nie odpowiedziany.
- Gdy opinia zarzuca zaniedbanie, żąda zwrotu pieniędzy albo wspomina o skardze do samorządu zawodowego, treść i data trafiają do kancelarii tego samego dnia, w którym je znaleziono, a odpowiedź nie powstaje, dopóki kancelaria nie zdecyduje, że ma powstać.
Co kancelaria może opublikować, skoro nie może opublikować swojej pracy
Materiał, który tu działa, ma charakter proceduralny. To zestaw odpowiedzi, jakich recepcja udziela przez telefon cały dzień, spisany raz i wystawiony tam, gdzie ludzie już patrzą, a każde słowo dostarcza kancelaria.
- Jak umawia się pierwsze spotkanie i co na nie przynieść, łącznie z tym, co się dzieje, gdy czytający jest za granicą, a spotkanie trzeba przeprowadzić przez wideo.
- Obszar, którym kancelaria zaczęła się zajmować, albo taki, z którego zrezygnowała, opisany jako to, co kancelaria robi, a nigdy jako to, co komuś załatwia.
- Nowy prawnik dołączający do zespołu, za jego własną zgodą, z tytułem zapisanym dokładnie tak, jak pisze go kancelaria, i bez ani słowa o jego dotychczasowych sprawach.
- Terminy, kiedy biuro jest zamknięte, dni, w których cały zespół jest na sali sądowej, i sposób, w jaki zostawić wiadomość, która naprawdę do kogoś dotrze.
- Informacja, że kancelaria zajmuje się sprawami, które zaczynają się od pisma z datą, i że każdy, kto takie trzyma w ręku, powinien przynieść je na spotkanie. Profil prosi o to pismo i nie mówi ani słowa o tym, co ta data oznacza, bo to jest treść konsultacji, a nie wpisu.
- Tam, gdzie reklama usług prawnych jest regulowana, a zwykle jest, brzmienie jest takie, jakie kancelaria potwierdzi jako dozwolone, i nie pojawia się nic, czego kancelaria nie mogłaby wydrukować na własnym papierze firmowym.
Jedno biuro czy kancelaria z kilkoma adresami
Jedna lokalizacja
Mała kancelaria ma małą powierzchnię i żadnego luzu na niej: obszary, języki, numer, pod którym odbiera żywa osoba, i sposób, w jaki zaczyna się pierwsze spotkanie. Praca polega na trzymaniu tych czterech rzeczy dokładnie prawdziwymi, mimo że ludzie przychodzą i odchodzą, i na tym, żeby dwa tygodnie rozpraw trafiły na profil, zanim zamienią się w tydzień nieodebranych telefonów.
Sieć
Kilka biur oznacza, że każdy adres niesie własny numer, własne godziny i własny strumień opinii, podczas gdy brzmienie odpowiedzi i zasada, co kancelarii wolno publikować, ustala się raz i obowiązuje wszędzie. Obok nich stoją osobne wpisy poszczególnych prawników, które należą do tych osób i odchodzą razem z nimi. Każdy adres to jedna obsługiwana lokalizacja, każdy prywatny wpis, który przejmuje menedżer, to kolejna, a całość trafia na jedną fakturę.
Granica między pracą menedżera a decyzjami kancelarii
Co robi menedżer
- Dopasowuje opublikowane obszary do tego, kto naprawdę jest dziś w kancelarii, i zdejmuje obszar, gdy odchodzi osoba, która go prowadziła.
- Każde publiczne zdanie dotykające wyniku odsyła do kancelarii, zanim pozwoli mu przetrwać kolejny miesiąc.
- Odpowiada na opinie w uzgodnionym brzmieniu, nigdy nie pytając, kim był autor, więc żadna odpowiedź nie opiera się na fakcie o kliencie.
- Pilnuje, żeby wpis kancelarii i wpis dowolnego prawnika z osobna nie rościły sobie prawa do tego samego numeru, tych samych drzwi i tej samej pracy.
Co potwierdzasz Ty
- Obszary, którymi kancelaria zajmuje się w tym miesiącu, kto każdy z nich prowadzi, i praca, której odmawia już przy pierwszym telefonie.
- Tytuły, uprawnienia, członkostwa i języki, z dokumentem stojącym za każdym z nich i dokładnym brzmieniem, za którym kancelaria się podpisze.
- Czy publiczna odpowiedź na opinię jest w ogóle dozwolona według Waszych zasad zawodowych, i co dzieje się z wpisem, gdy nie jest.
- Jak naprawdę przebiega pierwsza konsultacja i kto, jeśli ktokolwiek, odbiera telefon, gdy biuro zamknęło się na noc.
Pierwszy miesiąc w kancelarii, krok po kroku
przykład procesu, a nie wynik klienta-
Tydzień 1
Tożsamość, zanim ruszy się jakiekolwiek pole. Menedżer odnajduje wszystko opublikowane pod nazwą kancelarii i pod nazwiskami wspólników, ustala, kto co administruje, i często trafia na najstarszy z tych wpisów w koncie założonym jeszcze wtedy, gdy narzędzie, dziś oficjalnie Profil Firmy w Google, nosiło nazwę Google Moja Firma. Przy tej samej okazji ustala się brzmienie odpowiedzi na opinie i zasadę, co kancelarii wolno opublikować.
-
Tydzień 2
Obszary i języki. Lista usług zostaje przepisana jako praca, którą kancelaria potwierdza na ten miesiąc, słowami, jakich używa osoba opisująca własną sytuację, z pracą odrzucaną wymienioną obok. Dochodzą języki. Znika każde zdanie obiecujące wynik, a w jego miejsce wchodzi opis tego, jak kancelaria podchodzi do sprawy na samym początku.
-
Tydzień 3
Droga do środka. Ścieżkę od profilu do pierwszego spotkania sprawdzamy aż do ostatniego ekranu, do którego naprawdę prowadzi, godziny ustawiamy na to, kiedy ktoś faktycznie odbiera telefon, a nie kiedy biuro formalnie jest otwarte, a kwestię telefonu poza tymi godzinami rozstrzygamy uczciwie w jedną albo w drugą stronę.
-
Tydzień 4
Odpowiedzi i miesiąc na piśmie. Kolejkę opinii przechodzimy w uzgodnionym brzmieniu, wszystko, co zarzuca zaniedbanie, trafia do kancelarii bez odpowiedzi, a miesiąc zamyka się tym, co się zmieniło, za czym nikt już nie chciał stanąć, i tym, który wpis pod Waszym nazwiskiem wciąż konkuruje z tym, który prowadzicie.
Poniżej opisana jest wyłącznie przykładowa kolejność pracy, bez żadnej konkretnej kancelarii i bez obietnicy wyniku. Wasz własny pierwszy miesiąc zaczyna się tam, gdzie dziś leżą wpisy noszące Wasze nazwisko, a jego kształt wyznaczają Wasze własne zasady zawodowe, mówiące, co kancelarii w ogóle wolno opublikować.
Sześć spraw, które kancelaria może sprawdzić na własnym wpisie
- Wyszukaj własny adres i policz, co wraca. Kancelaria, prywatny wpis dowolnego wspólnika i wszystko, co po sobie zostawiła firma, która miała to biuro przed Wami, wciąż stoją na mapie, konkurując o ten sam telefon.
- Przeczytaj swoją listę usług tak, jakbyś w piątek dostał wypowiedzenie. Jeśli nie ma w niej słowa, którego byś wtedy użył, nie masz jak zostać przez nie znaleziony, a profil po cichu zaprasza zapytania, których i tak odmawiasz.
- Otwórz pole języków. Puste, podczas gdy recepcja mówi w trzech, oznacza, że dzwoniący, który potrzebował jednego z nich, nie miał skąd o tym wiedzieć i zadzwonił gdzie indziej.
- Przeczytaj na głos kilka ostatnich opublikowanych odpowiedzi. Każda, która dziękuje komuś za zaufanie albo wspomina sąd, dokument czy wynik, właśnie publicznie potwierdziła klienta i będzie to robić, dopóki wpis istnieje.
- Zadzwoń pod własny opublikowany numer z linii zewnętrznej w dniu, kiedy wszyscy są na rozprawie, i posłuchaj dokładnie, co usłyszy obcy człowiek.
- Otwórz każde zdjęcie na wpisie w pełnym rozmiarze i przeczytaj, co widać na biurku, ścianie i monitorze, zanim zrobi to ktoś inny.
Granice tego, co ten wpis może powiedzieć
- Nic na profilu nie jest poradą prawną i żadne pytanie, które tam trafia, nie dostaje takiej odpowiedzi. Można opublikować, jak kancelaria pracuje i jak umawia się pierwsze spotkanie, a każde pytanie o czyjąś własną sytuację spotyka się właśnie z tym i niczym więcej.
- To, co kancelaria może powiedzieć o sobie publicznie, rozstrzygają zasady zawodowe obowiązujące tam, gdzie pracuje, nie my i nie Google: porównania, wszystko dotykające wyniku, sposób zapisu tytułu i to, czy w ogóle wolno publicznie odpowiedzieć na opinię.
- Tytuły, uprawnienia, członkostwa i języki trafiają na profil wyłącznie z dokumentów, które kancelaria przysyła i za które ręczy, w jej własnym brzmieniu, i nigdy nie są powtarzane jako nasze twierdzenie o Waszych ludziach.
- To, czy dla kategorii prawnej istnieje odnośnik rezerwacji, kanał wiadomości czy atrybut języka, rozstrzyga wyłącznie Google, kategoria po kategorii i kraj po kraju, więc zestaw narzędzi dostępnych kancelarii w Polsce, na Ukrainie i na rynkach anglojęzycznych nie jest ten sam.
Co jest takie samo w każdej branży
Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.
Jak działają tu pakiety
Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, jak często sprawdzany jest profil, ile wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian miesięcznie się w nim mieści i jak szybko menedżer odpowiada po raz pierwszy. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół
Start
Podstawowa, regularna opieka nad lokalizacją.
199 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Comiesięczny przegląd profilu
- 1 post lub oferta miesięcznie
- Do 5 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 1 zestaw zmian w danych profilu
- Podstawowy raport miesięczny
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 3 dni roboczych
Growth
Lokalizacja, którą trzeba regularnie rozwijać i zasilać treściami.
349 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- 4 posty lub oferty miesięcznie
- Do 15 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 2 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co kwartał
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 2 dni roboczych
Pro
Priorytetowa, intensywniejsza opieka nad lokalizacją.
599 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie
- Przypisany menedżer
- Cotygodniowa kontrola profilu
- 8 postów lub ofert miesięcznie
- Do 40 odpowiedzi na opinie miesięcznie
- 4 zestawy zmian w danych profilu
- Comiesięczna optymalizacja
- Przegląd otoczenia konkurencyjnego
- Plan treści
- Kalendarz promocji
- Rozszerzony raport miesięczny
- Konsultacja co miesiąc
- Obsługa priorytetowa
- Pierwsza odpowiedź menedżera: do 1 dnia roboczego
Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz
Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.
Kto co robi, w każdej branży
Co robi menedżer
- Sprawdza profil w rytmie pakietu i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
- Przygotowuje zestawy zmian, wpisy i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
- Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
- Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.
Co potwierdzasz Ty
- Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
- Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
- Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.
Co działa tak samo w każdej branży
- Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
- Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
- Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
- Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
- Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.
Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu
- O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
- Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
- Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
- Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
- Liczbę wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian w miesiącu ustala pakiet; niewykorzystane w danym miesiącu nie przechodzi dalej.
Opinie: ta sama polityka wszędzie
- Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
- Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.
Czym zespół zajmuje się w tej branży
Reszta pracy nad lokalnym SEO
Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a audyt pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.
Siedem drzwi do tej samej kancelarii
Praca nad wpisem zmienia się wraz z drzwiami, przez które wchodzi czytający, bo każde z nich ma własny zegar i własną potrzebę dyskrecji.
Kancelarie prawa imigracyjnego
Czytający często jest za granicą, czyta w drugim języku, trzyma w ręku pismo z wydrukowaną datą. Języki i pierwsze spotkanie prowadzone przez wideo liczą się tu bardziej niż ulica, a profil mówi, dokumenty z jakich krajów kancelaria naprawdę obsługuje, zamiast sugerować wynik dla któregokolwiek z nich.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie prawa rodzinnego
O wszystkim decyduje dyskrecja, a tempo narzuca termin rozprawy. Pierwszy kontakt musi dać się nawiązać po cichu, z telefonu, który może odebrać ktoś inny, a w strumieniu piszą też wpisy drugiego rodzica, na które odpowiada się słowami niewymieniającymi ani sprawy, ani osoby.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie prawa karnego
Telefon przychodzi z komisariatu, zwykle od krewnego, a nie od osoby zatrzymanej. Wpis mówi, czy kancelaria odbiera telefon poza godzinami pracy, i mówi to tylko tam, gdzie naprawdę ktoś ten numer odbiera, bo obietnica, której nikt nie obsługuje, jest gorsza niż zwykłe godziny otwarcia.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie odszkodowawcze
Ktoś czyta to ze szpitalnego korytarza albo w imieniu osoby, która jeszcze nic nie potrafi przeczytać. Profil trzyma pierwszy krok prosty: co dzieje się na pierwszym spotkaniu i co na nie przynieść. Wzmianka o honorarium płatnym dopiero po wyniku pojawia się dokładnie tak, jak formułuje ją kancelaria, i tylko tam, gdzie zasady w miejscu jej pracy w ogóle na to pozwalają.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie obsługujące firmy
Klientem jest spółka, a czytającym właściciel albo osoba prowadząca biuro, sprawdzająca kancelarię przed rekomendacją, a nie znajdująca ją przypadkiem. Godziny pracy, recepcja, sala, w której można coś podpisać, i sposób, w jaki zaczyna się stała współpraca, ważą tu więcej niż jakakolwiek pilność.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie prawa pracy
Ktoś liczy dni od pisma, które trzyma w ręku, więc profil odpowiada najpierw na dwie rzeczy: jak szybko kancelaria może go przyjąć i co przynieść na to spotkanie. Profil nigdy nie tłumaczy, co ta data właściwie oznacza, bo to jest treść konsultacji, a nie wpisu.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Kancelarie upadłościowe i restrukturyzacyjne
Dług przychodzi razem ze wstydem, a czytający chce wiedzieć, jak wygląda pierwsze spotkanie, zanim komukolwiek poda nazwisko. Profil opisuje samo spotkanie, dyskrecję wokół niego i to, kto będzie w pokoju, a odpowiedzi tutaj są najostrożniejsze na całej stronie, bo samo potwierdzenie, że ktoś się zgłosił, mówi już, w jakiej sprawie.
Porozmawiajmy o tym rodzaju działalności →Najczęstsze pytania
Jak pokazać, czym zajmuje się kancelaria, nie obiecując wygranej sprawy? +
Jak odpowiedzieć na opinię, nie zdradzając, w jakiej sprawie ktoś do nas trafił? +
Kancelaria ma wpis i jeden z naszych wspólników też. Który powinien istnieć? +
Opinię napisała druga strona sprawy, osoba, która nigdy nie była klientem kancelarii. Co można zrobić? +
Czy możemy opublikować, że pierwsza konsultacja jest bezpłatna? +
Możecie opublikować nasze tytuły i sądy, przed którymi występujemy? +
Odbieramy telefony w nocy, kiedy ktoś jest zatrzymany na komisariacie. Można to napisać na profilu? +
Ciągle dostajemy zapytania o sprawy, których nie prowadzimy. Co naprawdę zmienia się na profilu? +
Już sporo płacimy za reklamę na tych słowach kluczowych. Czy to ją zastępuje? +
Sąsiednia branża i co tam jest inaczej
Wpis publiczny, w którym kancelaria mówi o swojej pracy, a milczy o każdym, kto zapukał do jej drzwi.
Prześlijcie nam kancelarię do przeczytania profilu. Przypisany menedżer daje znać najpóźniej po jednym dniu roboczym: zdania, które trzeba zdjąć, wpisy pod Waszą nazwą konkurujące ze sobą, i zakres pracy zaproponowany osobno na każdy adres.
Porozmawiajmy o mojej wizytówce