Skip to main content
CyberLab.Team

Studia detailingu samochodowego

Prowadzenie wizytówki Google dla studiów detailingu samochodowego

Tu nikt nie przyjeżdża z usterką. Przyjeżdża z życzeniem: żeby zawirowania zniknęły przed wiosną, żeby powłoka była położona, zanim drogi zaczną solić, żeby plama po foteliku na tylnej kanapie w końcu zeszła, żeby auto wyglądało jak najlepiej przed sprzedażą za miesiąc. A potem w drogę wchodzą słowa, bo polerowanie, korekta lakieru, powłoka, folia i gruntowne czyszczenie wnętrza znaczą co innego w Waszej hali, a co innego w tej po sąsiedzku. Ta strona jest o wizytówce, która mówi Waszymi słowami, pokazuje Waszą robotę i pozwala najpierw obejrzeć lakier, zanim ktokolwiek powie, ile to zajmie.

Obsługa jednej lokalizacji od 199 zł miesięcznie

Porozmawiajmy o mojej wizytówce

Zgłoszenie jest bezpłatne i do niczego nie zobowiązuje; menedżer odpowiada w ciągu jednego dnia roboczego.

Jak właściciel auta wybiera studio na mapie

Szukanie zaczyna się od wady, w którą ktoś wpatruje się już od tygodni, a nie od nazwy branży. Dalej jest porównywanie galerii, czytanie słów napisanych wokół zdjęć, i dopiero na końcu sprawdzanie, gdzie to miejsce właściwie jest.

  • Życzenie jest pierwsze i dziwnie konkretne: zawirowania widoczne pod latarnią, plamy po wodzie, których nie da się zmyć, ślad na obiciu dachu, zapach, który wrócił mimo sprzątania. Otwiera się ta wizytówka, która nazywa tę samą wadę tymi samymi prostymi słowami.
  • Galeria jest czytana jak dowód, nie jak dekoracja. Właściciel szuka na niej auta podobnego do swojego, elementu nadwozia podobnego do swojego, i efektu, w który wierzy, że powstał właśnie w tej hali, a nie został pożyczony z ulotki dostawcy produktu.
  • Słowa są porównywane między profilami, bo polerowanie, etap korekty, powłoka i gruntowne czyszczenie wnętrza to cztery różne prace z czterema różnymi czasami na stanowisku, a połowa branży używa ich zamiennie.
  • Pytanie, którego nikt nie zadaje na głos, brzmi, czy ich auto w ogóle się do tego nadaje. Przemalowany błotnik, cienka warstwa lakieru albo lakier, który ktoś już dwa razy poprawiał, zmienia to, co jest możliwe, a właściciel, który to podejrzewa, szuka studia mówiącego, że najpierw obejrzy auto.
  • Odległość przestaje działać tak jak zwykle. Ktoś gotowy zostawić auto na dwa dni minie po drodze trzy bliższe miejsca, ale nie zrobi tego drugi raz, więc adres musi się sprawdzić za pierwszym podejściem.
  • Opinie są przeglądane pod kątem zabiegu, a nie oceny. Kto umawia się na powłokę, czyta, co inni napisali o powłokach, i pomija wszystko, co dotyczy zwykłego mycia.
  • Ostatnią rzeczą, jaką się sprawdza, jest to, co dzieje się z właścicielem, gdy auta nie ma. Gdzie stoi hala, jak wraca się z niej do domu i kiedy trzeba po auto przyjechać, to właśnie zamienia życzenie w rezerwację.

Co po cichu przestaje być prawdą w wizytówce studia

Największe szkody robią tu słowa, które kiedyś były prawdziwe, zdjęcia, na które nikt nie zapytał o zgodę, i obietnice, których sam lakier nie jest w stanie dotrzymać.

  • Cała branża mieści się w wizytówce pod jednym słowem. Ktoś umawia się na to, co nazywa polerowaniem, wyobraża sobie zniknięcie każdej rysy, a przy odbiorze auta dowiaduje się, że to były dwie różne prace.
  • Kategoria wybrana lata temu wciąż wskazuje na mycie, więc profil pokazuje się kierowcom, którzy chcą szybkiego spłukania auta i kawy na stojąco, a telefon dzwoni w sprawach, których nigdy nie robiliście.
  • Opis obiecuje auto jak nowe. To zdanie wraca do Was słowo w słowo, gdy tylko właściciel przejedzie wzrokiem po nadwoziu w świetle dnia i znajdzie jeden ślad, który przetrwał.
  • Okres ochrony jest zapisany obok powłoki tak, jakby był faktem dotyczącym tego konkretnego auta, a nie deklaracją producenta produktu, bez słowa o pielęgnacji, od której ten okres zależy.
  • Galeria niesie cudze auta: czytelną tablicę, numer VIN widoczny przez szybę, personalizowany numer rejestracyjny, firmowe oklejenie, torbę na tylnym siedzeniu. Jedno rozpoznawalne auto opublikowane bez pytania jest warte więcej szkody niż cały album wart jest pochwały.
  • Zdjęcia przed i po zrobione w odstępie kilku godzin, z różnej odległości, pod różnym światłem. Praca była uczciwa, a zdjęcia czyta się jak sztuczkę.
  • Adres kieruje pod bramę wjazdową całego terenu przemysłowego, a nie pod Waszą bramę rolowaną, więc klient przyjeżdżający pierwszy raz spędza poranek, jeżdżąc między halami z cudzymi szyldami.

Pola, które tu naprawdę mają znaczenie

Studiu potrzeba niewielkiej grupy pól ustawionych dokładnie, a prawie wszystkie sprowadzają się do precyzyjnego nazwania pracy i bycia możliwym do znalezienia na terenie hal.

  • Kategoria główna opisująca pracę na lakierze i wnętrzu, a nie mycie, z kategoriami dodatkowymi oczyszczonymi z branż działających po sąsiedzku.
  • Każdy zabieg jako osobna pozycja usługi, słowami, jakich używa Wasz technik, żeby polerowanie, korekta, powłoka, folia i czyszczenie wnętrza przestały dzielić jedną linijkę.
  • Osobna pozycja na oględziny samego auta, bo to jest termin, który większość ludzi naprawdę może umówić, a wszystko inne wynika dopiero z niego.
  • Powłoki opisane jako przygotowanie, potem proces, potem pielęgnacja, od której zależą, a nigdy jako okres ochrony podany jak fakt dotyczący konkretnego auta.
  • Adres doprowadzony aż do hali: numer bramy rolowanej, nazwa na bramie wjazdowej całego terenu i punkt orientacyjny widoczny z wewnętrznej drogi.
  • Godziny odbioru auta, które nie są godzinami pracy nad autem. Napisane wprost, kiedy można zostawić i odebrać pojazd i kto otworzy drzwi, gdy maszyna akurat pracuje.
  • Ścieżka rezerwacji, która pyta, jakie to auto, co właściciel chce w nim zmienić i kiedy mógłby je zostawić, żeby pierwsza rozmowa zaczynała się od czegoś konkretnego.

Miesiąc pracy nad wizytówką studia

Cała ta praca toczy się na Profilu Firmy studia w Google, do którego niejeden właściciel wciąż loguje się przez dawne konto Google Moja Firma. Częstotliwość tych wizyt zależy od pakietu, który studio wybrało, a każdy fakt pochodzi od technika, który miał auto pod lampami warsztatowymi.

  • Skończone w tym miesiącu zlecenia menedżer przegląda pod kątem publikacji: jakie zabiegi obejmują, do których kadrów klient dał zgodę, a na których widać jeszcze tablicę albo numer VIN.
  • Lista usług jest odczytywana technikowi zabieg po zabiegu, bo słownictwo z czasem się rozjeżdża, gdy zmieniają się metody pracy w studiu.
  • Każde bezwarunkowe stwierdzenie w opisie zostaje wyłapane: jak nowe, bez skazy, każda rysa usunięta, powłoka trzymająca konkretny czas. Każde z nich trafia do wymiany na zdanie o tym, że rozstrzyga oględziny.
  • Obłożenie terminarza jest pokazywane uczciwie. Gdy zapisy na nowe auta są wstrzymane do konkretnej daty, ta informacja trafia na profil jako notatka i znika w dniu, w którym terminarz znów się otwiera.
  • Gdy tylko coś na terenie się zmienia, nowy szlaban, inny kod do bramy, sąsiednia hala pod nowym właścicielem, zdjęty szyld, trasa dojazdu do Waszej hali wraca pod lupę.
  • Odpowiedzi na opinie wychodzą tonem, jaki sami ustalicie, a wszystko, co zarzuca uszkodzenie auta, trafia do Was tego samego dnia, zamiast być rozstrzygane publicznie.
  • Skończony miesiąc zamyka jedna notatka: co poprawiono, co przyjął Google, które kadry poszły w górę za Waszą zgodą i jakie pytanie wciąż zostaje otwarte po stronie studia.

Cztery zabiegi, portfolio, przekazanie auta, oględziny

Właśnie te cztery elementy odróżniają tę wizytówkę od profilu konkurencji za rogiem. Każdy z kroków zostawia po sobie zapisany fakt, a wraz z nim zmienia się inna grupa pól w profilu.

  1. 1

    Cztery prace ukryte pod jednym słowem

    Polerowanie, etap korekty, powłoka i gruntowne czyszczenie wnętrza to osobne prace z osobnym przygotowaniem, a właściciel, który umawia jedną, wyobrażając sobie inną, jest rozczarowany, zanim ktokolwiek dotknie jego auta. Dlatego każda z nich staje się osobną pozycją usługi, w słowach Waszego technika, z informacją, co robi z lakierem, a czego nie rusza, a słowo, które w różnych halach znaczy co innego, zostaje raz zdefiniowane pisemnie na Waszym własnym profilu.

  2. 2

    Portfolio, w którym za każdym kadrem stoi zgoda

    Praca sama jest argumentem, dlatego album to zarazem najcenniejsza i najbardziej ryzykowna część wizytówki. Każdy kadr trafia w górę z zasłoniętą tablicą, numerem VIN poza kadrem i wyciętym wszystkim, co identyfikuje właściciela, a nic nie zostaje opublikowane bez jego zgody na to konkretne zdjęcie. Pary zdjęć powstają jako pary, z jednego miejsca, w jednym świetle, bo przed i po zrobione w odstępie kilku godzin nikogo nie przekonuje.

  3. 3

    Auto zostaje na miejscu, więc odbiór jest częścią usługi

    To rezerwacja robiona z wyprzedzeniem, dla auta, którego nie będzie przez cały dzień roboczy albo dłużej, a to, czym właściciel się martwi, to nie polerowanie. Gdzie w obrębie terenu stoi hala, która brama rolowana jest Wasza, co trzeba wyjąć z auta, jak ktoś wraca stamtąd do domu i kiedy zadzwonicie z informacją: to wszystko należy do profilu, bo właśnie to zamienia zapytanie w auto na Waszym stanowisku.

  4. 4

    O zakresie decyduje lakier, dopiero gdy ktoś go obejrzy

    To, co lakier zniesie, jest faktem dotyczącym konkretnego auta: ile zostało warstwy lakieru bezbarwnego, czy element był przemalowywany, co ktoś inny już wcześniej zrobił. Dlatego wizytówka nigdy nie sprzedaje efektu. Mówi, że pierwszym krokiem są oględziny auta pod lampami studia, że zakres i termin ustala się dopiero po nich, i że część aut zostaje odrzucona. Opublikowane z wyprzedzeniem, to właśnie to zdanie, na które od zawsze czekały rozczarowane opinie.

Rozszyfrujcie dla nas te cztery słowa

Podajcie nam trzy rzeczy: jak nazywacie każdy zabieg i co on obejmuje, na które kadry w albumie macie zgodę, i co musi się wydarzyć, zanim nazwiecie zakres pracy. Menedżer przechodzi z tym przez żywy profil i wskazuje, co ściąga pod Wasze drzwi niewłaściwe auta.

Porozmawiajmy o mojej wizytówce

Opinie, jakie zbiera studio detailingu

Prawie nic tu nie dotyczy niegrzeczności. Chodzi o ślad, który ktoś zauważył później, powłokę obwinianą za mycie w automatycznej myjni szczotkowej, auto trzymane dzień dłużej niż zapowiedziano, albo właściciela, któremu powiedziano, że jego lakier nie zniesie tego, czego chciał. Odpowiedzi piszemy Waszym tonem, a o stanie lakieru nigdy nie dyskutujemy publicznie.

  • Najczęstsza opinia przychodzi jakiś tydzień później, w innym świetle, od właściciela pewnego, że przy odbiorze śladu jeszcze nie było. Odpowiedź zaprasza auto z powrotem pod te same lampy, pod którymi sprawdzano pracę, i nie rozstrzyga, co wcześniej było, a co nie było widoczne.
  • Powłoka obwiniana o utratę połysku to zwykle pytanie o pielęgnację, a nie o sam produkt. Odpowiedź odsyła do opublikowanych zasad pielęgnacji i proponuje obejrzenie auta, a nigdy nie ocenia stanu lakieru ze zdjęcia dołączonego do opinii.
  • Wszystko, co mówi o przepaleniu lakieru, uderzonej krawędzi albo uszkodzonym elemencie nadwozia, natychmiast przestaje być rozmową publiczną: krótkie zaproszenie, a sprawa ląduje przed Wami jeszcze tego samego dnia.
  • Opinie o czekaniu biorą się z terminarza, nie ze stanowiska, i brzmią inaczej, gdy profil wcześniej zaznaczył, że termin ustala się dopiero po obejrzeniu auta.
  • Właściciel odesłany, bo przemalowany element nie zniósłby dalszej pracy, czasem zostawia opinię o podejściu do klienta. Odpowiedź może wyjaśnić Wasz powód własnymi słowami, bez omawiania tego konkretnego auta.
  • Powtarzające się wątki trafiają do Was jako krótka lista, bo sformułowanie z listy usług, które ludzie stale rozumieją opacznie, widać w opiniach na długo, zanim zauważy je ktokolwiek w hali.

Tu musi wkroczyć człowiek

  • Żadna odpowiedź nie precyzuje, jak długo auto zostanie w hali ani ile wyniesie sama praca. O obu rzeczach decyduje studio, dopiero gdy obejrzy auto.
  • Publicznie nikt nie rozstrzyga, czy wada istniała przed rozpoczęciem pracy. To ustala się przy aucie pod lampami warsztatowymi, a wątek pod opinią się do tego nie nadaje.

Co warto publikować ze studia

Publikowanie jest tu niezwykle proste i niezwykle ryzykowne naraz: materiałem jest sama praca, a praca to cudze auto.

  • Skończona praca, zabieg po zabiegu, żeby album czytał się jak zestaw konkretnych zleceń, a nie stos błyszczących aut.
  • Pary zdjęć zrobione jako pary: ten sam element, ta sama odległość, to samo światło, jeden kadr przed i jeden po, z podpisem mówiącym, który zabieg odpowiada za różnicę.
  • Notatka o tym, jak wygląda odbiór i zwrot auta: co z niego zabrać, co dzieje się z kluczykami, jak właściciel wydostaje się z terenu przemysłowego i kiedy zadzwonicie z informacją.
  • Co dokładnie znaczy każde słowo z Waszej listy usług, opublikowane raz, żeby można było się do niego odesłać za każdym razem, gdy ktoś prosi o polerowanie, a ma na myśli coś zupełnie innego.
  • Praca sezonowa, dopóki terminarz naprawdę jest na nią otwarty: ochrona przed sezonem solenia dróg, przygotowanie auta przed zmianą właściciela. Każdy taki wpis znika, gdy studio przestaje go przyjmować.
  • Czego nigdy nie publikujemy: auta, którego właściciel nie zgodził się na ten kadr, czytelnej tablicy rejestracyjnej, okresu ochrony podanego jak fakt, ani zdania obiecującego efekt, zanim ktokolwiek zobaczył lakier.

Samodzielne studio i sieć studiów pod wspólnym szyldem

Jedna lokalizacja

Samodzielne studio to jeden terminarz, jeden zestaw lamp i jedna para rąk, a wizytówka musi trzymać się wszystkich trzech: zabiegów, które te ręce naprawdę wykonują, dni, w które terminarz przyjmuje nowe auta, i hali, do której trzeba wjechać. Menedżer dopasowuje profil do tego, zabieg po zabiegu.

Sieć

Dwie hale pod jednym szyldem to nie jedno studio. Inny jest technik, inne są lampy i inaczej wygląda to, co dana hala w ogóle bierze, więc właściciel, który przeczytał jeden profil, a pojechał pod drugi adres, wychodzi rozczarowany. Dlatego każda wizytówka jest prowadzona osobno: własne zabiegi, własny album własnej pracy, własny terminarz i własny wątek opinii.

Decyzje, które zapadają tylko w hali studia

Co robi menedżer

  • Pilnuje, żeby każdy zabieg nosił taką nazwę, jakiej używa technik, i przepisuje pozycję usługi, gdy tylko zmienia się metoda za nią stojąca.
  • Proponuje usunięcie każdego zdania, które obiecuje efekt, okres ochrony albo dzień odbioru, zanim ktokolwiek obejrzał auto.
  • Publikuje tylko kadry, na które studio ma zgodę, z tablicami i elementami identyfikującymi poza kadrem, i zdejmuje wszystko, przy czym takiej zgody nagle zabraknie.
  • Dba, żeby hala była łatwa do znalezienia na terenie zakładów, a wszystko, co zarzuca uszkodzenie auta klienta, przekazuje Wam prosto tego samego dnia.

Co potwierdzasz Ty

  • Co znaczy tu każde słowo z Waszej listy: czym jest u Was polerowanie, gdzie zaczyna się etap korekty, co obejmuje gruntowne czyszczenie wnętrza i czego się nie podejmujecie.
  • Jakim autom odmawiacie i dlaczego, żeby profil mógł to powiedzieć, zanim ktoś przejedzie przez pół miasta.
  • Zgodę właściciela stojącą za każdym zdjęciem tego konkretnego auta i zasady pielęgnacji, o które prosicie kogoś, gdy powłoka jest już nałożona.

Cztery tygodnie w studiu, krok po kroku

przykład procesu, a nie wynik klienta
  1. Tydzień 1

    Tydzień 1 to dostęp do konta i rozmowa o słownictwie. Menedżer siada z Wami nad słowami: jak nazywacie każdy zabieg, co słyszy klient, i co dziś twierdzi wizytówka. W tej branży różnica niemal zawsze tkwi właśnie w słowach.

  2. Tydzień 2

    Tydzień 2 należy do portfolio. Album zostaje uporządkowany według zabiegów, każdy kadr jest sprawdzany pod kątem tablicy, numeru VIN albo auta, które ktoś mógłby rozpoznać, a te bez zgody schodzą z profilu, dopóki studio nie dogada jej z właścicielem.

  3. Tydzień 3

    Tydzień 3 to sama wizytówka. Zabiegi stają się osobnymi pozycjami w Waszych słowach, oględziny auta zamieniają się w coś, co można umówić, bezwarunkowe obietnice znikają, opisy powłok są przepisywane wokół przygotowania i pielęgnacji, a hala dostaje własną pinezkę i zdjęcie zrobione z wewnętrznej drogi.

  4. Tydzień 4

    Tydzień 4 to odbiór auta i opinie. Na profil trafia informacja, co dzieje się z właścicielem, gdy auto jest na stanowisku, odpowiedzi piszemy Waszym tonem, a powracająca skarga o świetle i śladach zauważonych później trafia do Was jako gotowe zestawienie, zamykające te cztery tygodnie.

Dalej opisana jest przykładowa kolejność tej pracy, a nie rezultat, jaki ktokolwiek otrzymał. Studio z pełnym albumem, ale bez zgody na żadne zdjęcie, spędzi te tygodnie zupełnie inaczej niż studio z trzema fotografiami.

Co możecie sami sprawdzić w wizytówce studia w tym tygodniu

  • Przeczytajcie na głos swoją listę usług i sprawdźcie, czy obca osoba odróżni na słowo polerowanie od korekty lakieru.
  • Przewińcie galerię i zatrzymajcie się przy pierwszym aucie, na którym da się odczytać tablicę, a potem zapytajcie, czy jego właściciel w ogóle zgodził się na to zdjęcie.
  • Poszukajcie zdania obiecującego efekt, nienaganny element nadwozia albo konkretny okres ochrony, i zaznaczcie je do przepisania.
  • Poproście mapę o trasę do własnej hali i zobaczcie, czy kończy się pod Waszą bramą rolowaną, czy pod bramą całego terenu.
  • Otwórzcie własną ścieżkę rezerwacji jak klient i sprawdźcie, czy w ogóle interesuje ją, jakim autem dysponujecie i co miałoby się w nim zmienić.
  • Poszukajcie na profilu miejsca, które tłumaczy, co dzieje się z osobą zostawiającą u Was auto na dzień, a jeśli nic takiego nie ma, to jest właśnie ta luka.

Czego wizytówka studia nie rozstrzyga

  • Zakres danego zabiegu i jego koszt nie wynikają z niczego, co stoi na profilu. Rozstrzyga to studio dopiero po obejrzeniu auta, a żadne nasze zdanie nie zastępuje tych oględzin.
  • Czas, jaki auto spędzi w hali, nie jest niczym, co wizytówka mogłaby z góry obiecać. Może za to zapowiedzieć, że sam termin pada dopiero po oględzinach, i to bez wyjątku dla żadnego przyjętego pojazdu.
  • Ochrona, jaką daje powłoka, jest deklaracją producenta produktu i zależy od pielęgnacji, którą kontroluje właściciel. Publikujemy to, za czym możecie stanąć, i zasady pielęgnacji, o które prosicie, i nic ponad to.
  • Zdjęcia aut klientów trafiają na profil wyłącznie za zgodą na to konkretne zdjęcie, z tablicami i danymi identyfikującymi poza kadrem. Datę potrafimy obiecać tylko jedną: naszą reakcję na Waszą wizytówkę, w ciągu jednego dnia roboczego.

Co jest takie samo w każdej branży

Strona branży powyżej mówi o tym, co zmienia się od firmy do firmy. Część poniżej jest taka sama dla restauracji i dla gabinetu stomatologicznego: pakiety, podział obowiązków i zasady Google. Chodzi o Profil Firmy w Google, czyli wizytówkę Google, którą wielu wciąż nazywa Google Moja Firma.

Jak działają tu pakiety

Każda obsługiwana lokalizacja ma jeden z trzech pakietów. Pakiet ustala, jak często sprawdzany jest profil, ile wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian miesięcznie się w nim mieści i jak szybko menedżer odpowiada po raz pierwszy. Ceny są na stronie cennika. Zobacz ceny Wszystko, czym zajmuje się zespół

Start

Podstawowa, regularna opieka nad lokalizacją.

199 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie

  • Przypisany menedżer
  • Comiesięczny przegląd profilu
  • 1 post lub oferta miesięcznie
  • Do 5 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • 1 zestaw zmian w danych profilu
  • Podstawowy raport miesięczny
  • Pierwsza odpowiedź menedżera: do 3 dni roboczych

Growth

Lokalizacja, którą trzeba regularnie rozwijać i zasilać treściami.

349 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie

  • Przypisany menedżer
  • 4 posty lub oferty miesięcznie
  • Do 15 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • 2 zestawy zmian w danych profilu
  • Comiesięczna optymalizacja
  • Przegląd otoczenia konkurencyjnego
  • Plan treści
  • Rozszerzony raport miesięczny
  • Konsultacja co kwartał
  • Pierwsza odpowiedź menedżera: do 2 dni roboczych

Pro

Priorytetowa, intensywniejsza opieka nad lokalizacją.

599 zł za jedną obsługiwaną lokalizację miesięcznie

  • Przypisany menedżer
  • Cotygodniowa kontrola profilu
  • 8 postów lub ofert miesięcznie
  • Do 40 odpowiedzi na opinie miesięcznie
  • 4 zestawy zmian w danych profilu
  • Comiesięczna optymalizacja
  • Przegląd otoczenia konkurencyjnego
  • Plan treści
  • Kalendarz promocji
  • Rozszerzony raport miesięczny
  • Konsultacja co miesiąc
  • Obsługa priorytetowa
  • Pierwsza odpowiedź menedżera: do 1 dnia roboczego

Menedżer proponuje, Ty zatwierdzasz

Każdą zmianę, wpis i odpowiedź menedżer przygotowuje z Twoich materiałów. Nic nie jest publikowane, przywracane ani naliczane bez Twojej zgody; oznaczona zmiana albo zmiana pakietu czeka na Ciebie.

Kto co robi, w każdej branży

Co robi menedżer

  • Sprawdza profil w rytmie pakietu i prowadzi pisemny spis uzgodnionych danych.
  • Przygotowuje zestawy zmian, wpisy i oferty z Twoich materiałów oraz z uzgodnionego planu.
  • Odpowiada na opinie w miesięcznym limicie, w tonie ustalonym raz na starcie, a wszystko wrażliwe tego samego dnia przekazuje Tobie.
  • Pisze raport miesięczny i wnosi rekomendacje na czat w panelu, zamiast działać samodzielnie.

Co potwierdzasz Ty

  • Fakty, które znasz tylko Ty: aktualne godziny, ceny, usługi, zdjęcia, kto jest w zespole w tym miesiącu.
  • Ton odpowiedzi ustalony raz na starcie i treść wszystkiego, co zostało przekazane Tobie.
  • Zgoda przed przywróceniem wartości zmienionej przez kogoś innego i przed przejściem lokalizacji do innego pakietu; bez niej nic nie jest naliczane.

Co działa tak samo w każdej branży

  • Własność i dostęp: profil pozostaje własnością firmy. Menedżer pracuje z Waszego konta z uprawnieniami menedżera, a pierwszym krokiem pierwszego miesiąca jest potwierdzenie, kto jest właścicielem profilu i kto jeszcze ma dostęp.
  • Zawieszenie: gdy Google zawiesza profil, menedżer ustala prawdopodobną przyczynę, doprowadza dane do tego, co firma może udokumentować, i składa wniosek o przywrócenie. Termin i decyzja należą do Google.
  • Duplikaty: drugi profil pod tym samym adresem albo stary po przeprowadzce zgłaszany jest do Google z dowodami. Co zostaje, a co się łączy, uzgadniamy z Wami przed wysłaniem.
  • Pomiar: linki w profilu mają oznaczenia, więc połączenia, trasy i wejścia na stronę z profilu da się odróżnić od innych źródeł w Waszej analityce.
  • Pytania i odpowiedzi: na pytania, które ludzie publikują w profilu, odpowiadamy na podstawie potwierdzonych przez Was faktów, a te, które się powtarzają, wpisujemy do profilu z wyprzedzeniem.

Zasady Google, które obowiązują w każdym profilu

  • O pozycji w wynikach lokalnych decyduje Google, ważąc trafność, odległość i rozpoznawalność. Żadna firma nie kupi pozycji ani nie obieca miejsca w wynikach.
  • Weryfikacja, uprawnienia i lista kategorii to zasady Google i różnią się między krajami.
  • Zdjęć i opinii zostawionych przez inne osoby nie usuniemy. Tam, gdzie łamią zasady Google, można je zgłosić, a decyzję podejmuje Google.
  • Rezerwacje, zamówienia albo dostawę podpinamy tylko wtedy, gdy już korzystasz z dostawcy, którego Google obsługuje w Twoim kraju.
  • Liczbę wpisów, odpowiedzi i zestawów zmian w miesiącu ustala pakiet; niewykorzystane w danym miesiącu nie przechodzi dalej.

Opinie: ta sama polityka wszędzie

  • Nie prosimy o opinie wyłącznie zadowolonych klientów, niczego nie oferujemy w zamian i nie usuwamy opinii; może to tylko Google.
  • Nie obiecujemy oceny, pozycji w wynikach ani większej liczby klientów. Obiecujemy uzgodniony proces, co miesiąc.

Czym zespół zajmuje się w tej branży

Zobacz ceny

Reszta pracy nad lokalnym SEO

Ta strona dotyczy profilu: tego, co menedżer utrzymuje w porządku na mapie co miesiąc. Wyniki lokalne zależą też od samej strony, od wzmianek w katalogach i od tego, gdzie klient trafia po kliknięciu w mapę. Tym zajmujemy się osobno, a audyt pokazuje, co naprawdę Cię hamuje.

Najczęstsze pytania

Jak pokazać, że detailing to coś innego niż zwykłe mycie auta? +
Opisując czas i proces, zamiast twierdzić, że jesteście lepsi. Kategoria jest ustawiona na pracę z lakierem i wnętrzem, a nie na mycie, każdy zabieg staje się osobną pozycją z potrzebnym przygotowaniem, a profil wprost mówi, że auto zostaje na cały dzień roboczy albo dłużej i że zakres ustala się dopiero po oględzinach. Kierowca, który chce tylko szybkiego spłukania, czyta to i jedzie dalej, i o to właśnie chodzi.
Jak opisać powłoki, nie obiecując, jak długo potrwa ochrona? +
Opisując proces i pielęgnację zamiast okresu ochrony. Powiedzcie, na czym polega przygotowanie, co jest nakładane, o co prosicie właściciela później i co skróci działanie powłoki. Tam, gdzie producent produktu podaje liczbę, należy ona do producenta i tak też zostaje zapisana, nigdy jako fakt dotyczący auta na Waszym stanowisku. Powód jest równie praktyczny, co formalny: to właśnie okres ochrony jest zdaniem, które ludzie potem Wam przypominają.
Ktoś przysyła zdjęcie rysy i pyta, ile będzie kosztować naprawa. Czy profil może na to odpowiedzieć? +
Może odpowiedzieć na nie raz, Waszymi słowami, i to oszczędza mnóstwo pisania. Na profilu ląduje wyjaśnienie, dlaczego zdjęcie zrobione o zmierzchu niczego nie rozstrzyga, co sprawdzacie, gdy auto stoi przed Wami, i jak umówić takie oględziny. Tego samego zdania używamy potem, gdy to samo pytanie przyjdzie w wiadomości, a przyjdzie na pewno.
Czy możemy opublikować zdjęcie przed i po auta klienta? +
Tylko za zgodą tego klienta na to konkretne zdjęcie, z zasłoniętą tablicą i numerem VIN poza kadrem. Rozpoznawalne auto jest czyjąś własnością w sposób, w jaki stanowisko warsztatowe już nie jest, a jedno opublikowane bez pytania zdjęcie robi więcej szkody, niż jest wart cały album. Prowadzimy notatkę, które kadry mają zgodę, żeby nic nie trafiało w górę na podstawie czyjejś pamięci.
Mapa kieruje ludzi pod bramę całego terenu, a nie pod naszą halę. Co da się zrobić? +
Pinezka jest proponowana pod Waszą bramę rolowaną, numer hali i nazwa na bramie wjazdowej trafiają do opisu, a zdjęcie zrobione z wewnętrznej drogi trafia do galerii, żeby drzwi dało się rozpoznać na pierwszy rzut oka. Google sam sprawdza zmianę pozycji i może jej nie zaakceptować, więc do tego czasu robotę wykonują zdjęcie i opis.
Mamy zapisy na kolejne tygodnie do przodu. Czy wizytówka powinna to mówić? +
Tak, i nic Was to nie kosztuje. Opublikowana notatka, że zapisy na nowe auta są wstrzymane do konkretnej daty, brzmi jak zajęte studio, a nie zamknięte, i powstrzymuje zapytania przed piętrzeniem się bez odpowiedzi. Sam profil zostaje otwarty, bo naprawdę jesteście otwarci: auta są w pracy. Notatka znika w dniu, w którym zapisy znów ruszają.
Połowa zapytań dotyczy pracy, którą zlecamy na zewnątrz, jak folia albo renowacja felg. Czy wizytówka może to odfiltrować? +
Może, gdy lista usług jest uczciwa. Wszystko, co przekazujecie innej hali, schodzi z Waszych usług, a krótka opublikowana odpowiedź mówi, dokąd ta praca trafia zamiast tego. To wizytówka sprawiająca wrażenie, że robicie całą branżę, produkuje telefon, który musicie odrzucić, a odrzucanie kosztuje więcej niż jego niedostanie.
Opinia mówi, że ślad pojawił się tydzień po tym, jak skończyliście pracę. Jak na to odpowiedzieć? +
Krótko, z zaproszeniem. Odpowiedź prosi właściciela o przywiezienie auta, żeby obejrzeć je pod tymi samymi lampami, pod którymi sprawdzano pracę, i nie spiera się o to, co było widać przy odbiorze. Publiczna kłótnia o światło nikogo czytającego nie przekonuje, a jedną opinię zamienia w cały wątek. To, co dzieje się dalej, dzieje się już przy aucie.
Nasi klienci zostawiają u nas auto na dzień albo dwa. Co profil powinien o tym mówić? +
To, czego potrzebują, żeby zaplanować ten dzień: pod którą bramę podjechać, co zabrać z auta, kto przejmuje kluczyki, jak wydostać się z terenu przemysłowego i kiedy zadzwonicie. Właściciele wahają się przed zostawieniem auta o wiele bardziej niż przed samą pracą, a nic z tego nie mieści się w jednym polu, więc żyje w opisie, w poście i w odpowiedziach opublikowanych z wyprzedzeniem.
Ktoś obcy odpowiedział na pytanie na naszym profilu, że usuniecie każdą rysę. Co teraz? +
Wasza własna odpowiedź trafia pod pytania, które wciąż się powtarzają, żeby to ją ludzie widzieli jako pierwszą, a błędną zgłaszamy. Odpowiedzieć tam może dosłownie każdy i każdy może zagłosować na cudzą odpowiedź, a to, czy ta zniknie, zależy od Google, nie od nas. Jedyne, co naprawdę kontrolujecie, to opublikowanie własnej odpowiedzi na pytanie, zanim zrobi to ktoś obcy.

Wizytówka, która mówi prawdę o Waszej hali

Prześlijcie nam link do profilu swojego studia. Przypisany menedżer zestawia go z pracą, którą naprawdę wykonujecie, i w ciągu jednego dnia roboczego wraca z odpowiedzią: co poprawić najpierw, które kadry potrzebują jeszcze Waszej zgody, i który pakiet warto przypisać do tej lokalizacji.

Porozmawiajmy o mojej wizytówce